Jump to content
bimbelt

Piwny depozyt - Szczecin - Elysium

Recommended Posts

Witajcie :)

 

Dziś rano, przy okazji odwiezienia żony na porodówkę wpadłem do Elisium i zostawiłem:

2 x "Owocowy eksperyment" - w założeniu lekkie i pijalne, a do tego owocowe piwo dla mojej siostry, która nie toleruje wysokiej goryczki. W rezczywistości nie jest lekkie, bo licznik wskazuje 7% :) Ostrzegam, że zawiera sporą ilość fusów z brzoskwiniowo-bananowego puree, więc należy ostrożnie otwierać!

2 x EIPA - piwo uwarzone by rozruszać drożdże do RISa. Polskie chmiele z dodatkeim Cascade. Wyszło totalnie mętne i nie wiem, czy to kwestia drożdży, czy też coś innego. Nie używałem niczego do klarowania.

2 x Stout "Popłuczynowy" - jak sama nazwa mówi, pozostałości po RISie. Mimo to, bardzo sobie tego stouta chwalę i zamierzam go powtórzyć, już jako pełnoprawną recepturę.

 

W zamian zabrałem:

Od Piotra Dowlasza Belgian Dubbel, Azacca IPA

Od Kordasa Chilli RIS i Bezstylowiec w kierunku Wit/Saisson

Z Browaru Merseyside Sedinum X-Mas

Z Browaru Akacja Earl Gray IPA (jakiś czas temu w mojej piwnicy już je degustowałem i bardzo mi smakowało, ale wiem, że Jarkowi zostały tylko dwie butelki, więc postanowiłem sobie przyjemność jeszcze raz zrobić :) )

 

Jako, że jutro zostanę znowu tatuśkiem, a do tego sam mam urodziny, to wieczorem sobie coś zdegustuję w ramach celebracji dnia jutrzejszego :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Adam Zygmański

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozpocząłem wieczorne celebracje :)

 

Na początek Azacca IPA od Piotra Dowlasza...

Z butelki wyrażny aromat cytrusowej marmolady, który po przelaniu do szkła jest już mniej uderzający. Przyszło mi do głowy właśnie takie określenie aromatu, gdyż nie są to czyste cytrusy, ani owoce tropikalne. Pamiętam smak i zapach takiej marmolady z wyjazdów do Szwecji w latach szkolnych. W smaku również wyczówalna cytrusowa goryczka, taka trochę grejpfrutowa, o średniej intensywności. Nie jest ostra i taniniczna, nie ściąga języka. Wyczuwalna solidna podstawa słodowa, co jest miłym powrotem do AIPA , po wszystkich "sesyjnych" odmianach stylu :).

 

Wygląd:

Po przelaniu tworzy się obfita, biała, drobnopęcherzykowa, pozostawiająca wyraźny lacing piana. Po kilku minutach redukuje się do kilkumilimetrowej warstwy i taka już pozostaje. Kolor "brudna pomarańcza", czyli klasyka AIPA. Średnio opalizujące.

 

Krótko mówiąc: dobra AIPA, ładnie podkreślająca właściwości aromatyczne tej odmiany chmielu. Udane piwo. Gratulacje dla piwowara :)

Edited by Adam Zygmański

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak by ktoś potrzebował piwa na weekend, to wczoraj zostawiłem 2xRye IPA, 1x KaffirAPA (musi jeszcze parę dni poleżeć) oraz 1xQuadrupel. 

 

 

Edited by bimbelt

Share this post


Link to post
Share on other sites

APA 13 Blg - Dowlasz - 13.10

 

Wygląd: kolor złoty, wyraźnie opalizujące, piana bialutka, niezbyt obfita, o zmiennej fakturze

 

Aromat: na pierwszym planie słodkie tropikalne owoce, dalej nieco żywic/sosny; umiarkowane owocowe estry (dojrzałe jabłka); lekka słodowa podbuowa; minimalnie alkoholowe 

 

Smak: przede wszystkim chmielowy - żywiczny, cytrusowy, słodszych tropikalnych owoców; intensywnie owocowy (niekoniecznie od estrów); 

 

Goryczka: średnia, ale niezbyt krótka, nieco wyklejająca

 

Odczucie w ustach: niska treściwość, umiarkowane wysycenie, lekko szczypiące, nieco szorstkie (goryczka), wytrawne w odczuciu; lekko rozgrzewające;

 

Wrażenie ogólne: smaczne, udane, bardzo pijalne piwo. Na plus aromat i dobry wytrawny smak, na minus wyczuwalny alkohol oraz nie do końca udana goryczka. Niemniej smakuje mi i przyjemnością wypiję do końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Soutu "popłuczynowy" - Zygmuś

 

Wygląd: czarne, nieprzejrzyste; piana beżowa, niechętnie się tworzy; grube pęcherzyki, nietrwała (niskie wysycenie)

 

Aromat: czekolada, lukrecja, prażone ziarna, kawa i niestety dość mocno wyczuwalny alkohol

 

Smak: czekolada, suszone owoce, prażony słonecznik, ale dość płytkie, krótkie te odczucia; finisz wodnisty i nieco alkoholowy

 

Goryczka: średnia, charakter palony, ale też alkoholowy

 

Odczucie w ustach: średnio-niska treściwość, niskie wysycenie; piwo sprawia wrażenie wodnistego, nijakiego; rozgrzewające, wyraźnie alkoholowe

 

Ogólne wrażenie: o ile w aromacie można się jeszcze doszukiwać czegoś pozytywnego, to w smaku już pełne rozczarowanie; piwo jest płytkie, wodniste i wyraźnie alkholowe; zupełnie jakby piwowar chciał mocno ekstrakt cukrem podbić. Bardzo nieprzyjemne w odczuciu. 

 

Nie wiem  za bardzo co tutaj poradzić. Można to piwo poleżakować na pewno, bo nie ma większych wad poza alkholem, więc może z czasem zyskać. Następnym razem proponuję zatrzeć bardziej na słodko i fermentować nisko.

Edited by bimbelt

Share this post


Link to post
Share on other sites

Soutu "popłuczynowy" - Zygmuś

 

Wygląd: czarne, nieprzejrzyste; piana beżowa, niechętnie się tworzy; grube pęcherzyki, nietrwała (niskie wysycenie)

 

Aromat: czekolada, lukrecja, prażone ziarna, kawa i niestety dość mocno wyczuwalny alkohol

 

Smak: czekolada, suszone owoce, prażony słonecznik, ale dość płytkie, krótkie te odczucia; finisz wodnisty i nieco alkoholowy

 

Goryczka: średnia, charakter palony, ale też alkoholowy

 

Odczucie w ustach: średnio-niska treściwość, niskie wysycenie; piwo sprawia wrażenie wodnistego, nijakiego; rozgrzewające, wyraźnie alkoholowe

 

Ogólne wrażenie: o ile w aromacie można się jeszcze doszukiwać czegoś pozytywnego, to w smaku już pełne rozczarowanie; piwo jest płytkie, wodniste i wyraźnie alkholowe; zupełnie jakby piwowar chciał mocno ekstrakt cukrem podbić. Bardzo nieprzyjemne w odczuciu. 

 

Nie wiem  za bardzo co tutaj poradzić. Można to piwo poleżakować na pewno, bo nie ma większych wad poza alkholem, więc może z czasem zyskać. Następnym razem proponuję zatrzeć bardziej na słodko i fermentować nisko.

No właśnie problem w tym, że to pozostałości po RISie, więc o jakimś zacieraniu konkretnie pod to piwo mowy nie było. Z tym alkoholem to ciekawa sprawa, bo zauważyłem już, że w niektórych butelkach jest dosyć ostry, co zauważyłeś, a w niekórych ładnie się ułożył i piwo znacznie przyjemniejsze w odbiorze wtedy jest. Tylko po czym rozpoznać, które butelki się ułożyły, a które nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kordas - Bezstylowiec w kierunku Wit/Saisson

 

Zgaduję, że piwo uwarzone jako baza pod jakiś kwas :) Jeśli chodzi o określenie stylu, to może Belgian Blonde Ale?

 

Po przelaniu do szkła, tworzy się obfita piana, biała, która szybko dziurawi się i znika. Barwa jasnozłota, opalizująca. Wysycenie średnie. Goryczka niska, przyjemna podstawa słodowa i wyrażny charakter nadawany przez drożdże. Niby bezstylowiec, a jednak przyjemnie odświeża po długim dniu. Przyjemne piwo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od 9.20 rano już tatuś :) Córka zdrowa, ciągle głodna i całkiem spokojnie spędzająca swój pierwszy dzień na tym świecie :)

 

Właśnie sobie otworzyłem, w ramach celebracji, Wasze świąteczne.

Po przelaniu do szkła utworzyła się obfita, betonowa piana. Aromat bardzo delikatny, dyniowy, korzenny, nie atakuje nosa, przyjemnie łącząc się ze smakiem tego piwa, który również jest delikatny. Jedynie goryczka chmielowa odrobinę zaburza balans, będąc zbyt wysoką. A może to tylko moje wyobrażenie piwa świątecznego jest inne niż piwowara :) Barwa miodowa, wpadająca w lekką pomarańcz, opalizująca. Ogólnie piwo pijalne, lecz jak już pisałem, mam inne wyobrażenie na temat piwa świątecznego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zabrałem Kaffir APA, Prime stout, oraz owocowy eksperyment od Zygmusia. Zostawiłem Herbal IPA, Hoppy Berliner Weisse i Smoked IPA

 

 

 

 

Adam, dzięki za feedback :) Piwo miało być "rozruszaczem" dla drożdży pod kolejne belgi, ale mimo iż jest lekko stare, to nadal w miarę miło wchodzi jako "piwo bezrefleksyjne".

 

Mareyside - Prime stout

Właśnie do gara wrzuciłem zasyp na wędzonego RISa, więc uznałem że stout będzie dobrym wyborem :)

Na początku przeraziła mnie lektura etykiety i składnik "cynamon" - nie przepadam za dodatkami świątecznymi.

Na szczęście z butelki mamy ładny aromat - mieszanka olejku chmielowego, z (prawdopodobnie) sosną i czymś słodkim, całkiem przyjemne, chociaż zabija to ewentualne nuty ciemne.

W smaku lekko wodniste, głównie dominuje smak chmielu, lekka goryczka chmielowa, przechodząca w paloną.

 

Po samej nazwie spodziewałem się czegoś innego, ale mimo to piwo mnie pozytywnie zaskoczyło, najbliżej mu chyba do stylu american stout.

Edited by kordas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten american stout to moja pierwsza w życiu warka :)

Też się cieszę, że cynamon nie dał mocnego aromatu :)

Dzięki za reckę, będę wiedział jak dalej poruszać się w innych piwach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja dokończę relację z wczorajszych celebracji. Po kordasowym "bezstylowcu" pojawił się u mnie Jarek z Browaru Akacja i nastąpiła kontynuacja celebry :)

 

Otworzyłem Belgian Dubbel od Piotra Dowlasza.

 

Kolor herbaciany, średnia opalizacja, dosyć szybko znikająca, drobnopęcherzykowa, beżowa piana. W aromacie lekkie nuty estrowe i słabo wyczuwalne fenolowe, które połączone razem dały dosyć przyjemne odczucie. Po pierwszym łyku zdziwiła mnie dosyć wysoka jak na styl goryczka, która jeszcze długo była wyczuwalna w ustach. Mam wrażenie, że piwowar zaszalał sypiąc chmiel :) W smaku dosyć słabo wyczuwalny belgijski charakter (S-33 ???), ponadto piwo stwarzało wrażenie "ciężkiego", prawdopodobnie ze względu na wysoki ekstrakt, przez co pozostawiłem sobie połowę butelki na zaś... Jak się później okazało dowlaszowy dubbel uratował mi życie...

 

Żądni wrażeń szybko przeszliśmy z kolegą Jarkiem do kordasowego Chilli RISa.

 

Jakież było nasze zdziwienie, kiedy kapsel strzelił mocno i pyknął wręcz po szampańsku!!! Po chwili piwo radośnie zaczęło opuszczać szyjkę butelki. Muszę przyznać, że nagazowanie zdecydowanie przerosło moje oczekiwania i mam wątpliwości, czy mieści się w granicach stylu. Dzięki temu po przelaniu do szkła, wytworzyła się piękna brązowo-czerwona piana. W aromacie wyczuliśmy wyraźną paprykową ostrość, po czym zanurzyliśmy usta w gęstym i oleistym piwie... I w tym momencie zacząłem przeżywać koszmar :) Dodam, że mówię teraz tylko za siebie, a Jarek pewnie wyrazi swoją opinię w osobnym poście. Wracając do piwa... Poziom pikantności był dla mnie powalający! Szczerze przyznaję, że nie jestem chilliheadem, mimo to toleruję dosyć wysoką pikantność. Jednak ten RIS był bardzo pikantny, co w połączeniu z mocnym wysyceniem i wysokim poziomem alkoholu, stworzyło mieszankę dla mnie zabójczą... Gdybym miał sam wypić całą butelkę 0,33, nie dałbym rady :( Co gorsza, po każdym łyku dopadała mnie czkawka, która zawsze pojawia się u mnie, przy zbyt pikantnych potrawach, a duża ilość gazu nie ułatwiała sprawy, bo i kilka wyjątkowo donośnych beknięć rozdarło ciszę wieczora... Właśnie wtedy na ratunek przyszła reszta dowlaszowego dubbla, którą potraktowałem jako balsam na rany :)

Krótko mówiąc Chilli RIS był dla mnie zbyt hardcorowy. Papryka przykryła w nim wszystkie inne smaki, chociaż zapewne zasyp słodowy był bardzo złożony. Może jeszcze rok leżakowania i dałbym radę, ponowić próbę degustacji...

 

W taki oto sposób zakończyłem celebrację podwójnych urodzin i z cięższą niż zwykle głową poszedłem spać, obawiając się jedynie, czy przy porannej wizycie w toalecie, ponownie nie poczuję tej strasznie mocnej pikantności, tym razem z drugiej strony przewodu pokarmowego :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za recenzje :) Co do dubla to nie było S-33, ale też suchary Mangrove M27. Straszne żarłoki. Piwo warzyłem wieki temu (czyli około pół roku) więc odszukałem zapiski i chmielu tam wiele nie wrzucałem, 36g Saaza i 7 g Magnum, więc goryczka raczej od alkoholu :)  Co ciekawe piwo to smakuje głównie kobietom i wg wielu spełnia 2 główne przesłanki piwa kobiecego. Jest słodkie i mocne  :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za recenzje :) Co do dubla to nie było S-33, ale też suchary Mangrove M27. Straszne żarłoki. Piwo warzyłem wieki temu (czyli około pół roku) więc odszukałem zapiski i chmielu tam wiele nie wrzucałem, 36g Saaza i 7 g Magnum, więc goryczka raczej od alkoholu :)  Co ciekawe piwo to smakuje głównie kobietom i wg wielu spełnia 2 główne przesłanki piwa kobiecego. Jest słodkie i mocne  :D

Z tymi przesłankami piwa kobiecego to masz rację :) właśnie nimi się kierując uważyłem "owocowy eksperyment", chociaż przyznam, że nie planowałem aż tak wysokiego poziomu alkoholu. Ale to zasługa wb-06, które okazały się chyba najbardziej żarłocznymi drożdżami jakich używałem. Wystarczy powiedzieć, że fg=1.002... A mimo to pozostało w tym piwie sporo cukrów resztkowych, które nadają mu słodyczy. No ale, warzone było wedle wytycznych mojej siostry, która do tej pory tolerowała jedynie koncernowe radlery, a zielony Okocim był dla niej wyzwaniem :)

 

BTW... Mój dubbel właśnie kończy burzliwą w piwnicy. Ponieważ nie zawarłeś na butelce konkretnych informacji, co do składu, chciałbym zapytać, jaki był zasyp twojego piwa i czy korzystałeś z syropu cukrowego? A może użyłeś zwykłego cukru... Przyznam, że nie znam drożdży, które użyłeś, jednak według mnie belgijski charakter oddają bardzo oszczędnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Browar Zygmuś - Eksperyment Owocowy 

Zaraz po otwarciu butelki katar trochę przytkał mi nos, więc nie będę wysilał się na niuanse, bo i tak ich nie wyczuwam :) Pije się przyjemnie, piwo ma wyraźny owocowy charakter, posmak, ale nie jest w żaden sposób przesłodzone czy mulące. Myślę, że  pozytywnie tu zadziałała żarłocznośc wb 06. Wysoka zawartość alkoholu nie jest dla mnie zauważalna. EKsperyment udany  :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Browar Zygmuś - Eksperyment Owocowy 

Zaraz po otwarciu butelki katar trochę przytkał mi nos, więc nie będę wysilał się na niuanse, bo i tak ich nie wyczuwam :) Pije się przyjemnie, piwo ma wyraźny owocowy charakter, posmak, ale nie jest w żaden sposób przesłodzone czy mulące. Myślę, że  pozytywnie tu zadziałała żarłocznośc wb 06. Wysoka zawartość alkoholu nie jest dla mnie zauważalna. EKsperyment udany  :)

Założenia były następujące:

Moja siostra do tej pory uznawała tylko koncernowe wynalazki typu Shandy, Radler i inne płynne śmieci. Ekstrawagancją z jej strony było Piwo Naturalne z bzem z Browaru Grodziskiego :) Zatem szukałem sposobu, by umożliwić jej wypicie czegoś normalnego. Młoda bardzo się pomysłem zainteresowała, zastrzegając, że woli napój o owocowym smaku i niskiej mocy, bez jakichkolwiek karmelowych akcentów. Najlepiej, żeby nie odbiegało to zbyt daleko od radlera właśnie. Stwierdziłem, że bazą dla tego wynalazku powinno być piwo pszeniczne na wbekach, które same w sobie nadają dosyć owocowego charakteru. Trawa cytrynowa, skórki pomarańczy i cytryny miały to uczucie jeszcze zwiększyć. Miód był dodany by podbić woltaż do około 4%, jednak mimo kilku degustacji nie wyczułem żadnych miodowych aromatów, lub posmaków, więc możnaby go spokojnie zastąpić syropem cukrowym, bez szkody dla samego napoju. Po tygodniu burzliwej w temp. ok. 18 stopni i przelaniu na cichą, dodałem puree ze swieżych bananów i brzoskwiń (użyłem brzoskwiń w puszce, odlewając syrop, jednak wydaje mi się, że i tak sporo więcej cukru trafiło na drożdżowy talerz i pewnie też jest to powodem sporej ilości alkoholu na koniec. Byłem bardzo zdiwiony, kiedy po 5 minutach od dodania owoców, rurka w fermentorze zaczęła szaleć, jak drugiego dnia burzliwej :) Po około trzech tygodniach poszło w butelki z ilością cukru jak na pszenicę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj z Adamem wpadliśmy do Elysium i pomieszaliśmy trochę w skrzynce :)

 

Zabrałem:

 

APA i Double Outmeal Stout od Dowlasza

Dyniowe od Filipa

Berliner i Herbal IPA od kordasa

 

Zostawiłem:

2x Chili Milk Stout

1x American Wheat

1x Smoked BIPA

1x Smoked IPA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzisiaj z Jarkiem, po ostatnim treningu siatkarskim w tym roku, odwiedziliśmy moją "klubową" piwnicę, gdzie dokonaliśmy kilku degustacji. Ja wypowiem się tylko na temat Double IPA od Dowlasza, które wczoraj zabrałem ze skrzynki...

 

Po otwarciu butelki dobiegł mnie bardzo intensywny chmielowy aromat. Nie wiem jakie chmiele trafiły do tej warki, ale strzelam: Amarillo i Centennial! Tak twierdzi mój nos, który może się mylić, jednak piwo wręcz buchało aromatem odpowiednim dla tych dwóch odmian. Bardzo przyjemnie z resztą... :) Po przelaniu do szkła wytworzyła się ładna kremowa piana, na herbacianego koloru mocno opalizującym piwie. W tym momencie między mną, a Jarkiem nastąpił rozdźwięk w ocenie. On wyczuł ziołowość chmielu, która mu nie pasowała. Ja absolutnie nie zwróciłem na ten aspekt uwagi. Co więcej, zdziwiony byłem, jak lekkie było to piwo. Wchodziło mi jak soczek chmielowy. Alkohol oczywiście wyczuwalny, ale na bardzo niskim, łagodnym poziomie, co przy intensywnym chmielowym aromacie i porządnej goryczce dało bardzo fajny efekt.

 

Podsumowując: Bardzo fajne Double IPA, w mojej ocenie, przy votum separatum ze strony Jarka... Gratulacje Piotrze!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za recenzję. Co do chmieli to co do Amarillo masz rację, za to Centenniala użyłem tylko trochę przy gotowaniu, także powinien być niewyczuwalny. Na zimno obok Amarillo poszły Citra, Simcoe i Columbus.

Share this post


Link to post
Share on other sites

XMAS, Merseyside

 

Wygląd: kolor jasny bursztyn, lekko opalizujące; piana biała, drobna, początkowo obfita, ale dość szybko się redukuje

 

Aromat: silnie przyprawowy - dominuje cynamon i anyż, ale jest też silna nuta rozpuszczalnikowa; nie wiem czy to kwestia ilości przypraw czy zakażenia, ale kojarzy mi się całość nieco aptecznie; w tle ciasteczkowa słodycz; 

 

Smak: podobnie silnie przyprawowy, wręcz pikantny; ostry cynamon; tło stanowi przyjemna owocowa baza, ale mocno ukryta; finisz silnie gorzki (przyprawowy);

 

Goryczka: bardzo wysoka, przyprawowa, pikantna, ściągająca, bardzo długo trwająca, nieprzyjemna.

 

Odczucie w ustach: szorstkie, wyklejające, przytłaczające od przypraw; wysycenie umiarkowane; ciało średnie;

 

Wrażenie ogólne: przeginka totalna z przyprawami; za dużo ich, za długo gotowane; możliwe zakażenie, ale równie dobrze ta "apteczność" może być od ilości przypraw; goryczka nie do przejścia, miażdżąca cały odbiór - silna, wyklejająca, ściągająca; moim zdaniem tego piwa nie da się pić, przykro mi :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Apa od Dowlasza:

 

Wygląd: kolor złocisty, piana średnia

 

Aromat: tropiki w tym głównie mango, czuć również sorachi ace który dla mnie daje trochę maślane aromaty i smak

 

Smak: mango i inne cytrusy i czuć tego sorachi

 

Goryczka: dobra jak na styl, lekko wyklejająca

 

Wrażenie ogólne: Dobra Apa z ciekawą kompozycją chmielową, dobre wysycenie, lekko odczuwalna alkoholowość, wytrawna. Gratki dla piwowara :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...