Jump to content
cyfronik

Wypiłem piwo i takie tam...

Recommended Posts

A tak se zakładam wątek. Coś wypiję to coś napiszę. Wolno mi. :/

Bywam ostatnio w oszołomie, a półki mają tam wypchane napitkiem różnym po brzegi. To se czasem kupię coś zagramanicznego i testuję.

No i po raz pierwszy w życiu w zeszłym tygodniu piłem Marstons India Pale Ale - Old Empire. Flaszka coś koło 9 zł, szkło przezroczyste, naklejki też przezroczyste foliowe. Kolor piwa, coś jakby złoto, tylko takie trochę znoszone. Nie od razu z polerki.

Flaszka specjalnie się nie chłodziła, więc piwo miało swoją temperaturkę, stopni kilkanaście. Piany nie pomnę, ale zapach .. hmm... pieprzu? jakichś przypraw? W każdym razie szok pierwszy. (To piwo tak może pachnieć?). Próba organoleptyczna druga - gębowa. To piwo może tak smakować? Nie jestem fanem mocno chmielonych piw, ale te piwo smakuje jak sfermentowany chmiel(?). Nawet nie jest strasznie gorzkie, tylko nie smakuje jak piwo. Ja rozumiem, że to piwo musiało wytrzymać trzy miechy podróży przez Ocean Indyjski, ale wcale mnie nie dziwi, że brytole nie mają już kolonii w Azji. Jakbym miał pić coś takiego, też bym wracał do Anglii.

No nie będzie to raczej mój ulubiony gatunek piwa. Jak się trafi inne India Pale Ale, to na pewno spróbuję, ale generalnie przeżycie, hmmmm, pouczające. Jak ktoś nie pił, to musi spróbować obowiązkowo.

 

A teraz sobie spożywam Heban. Nasz rodzimy, z etykiety pamiętam napis "pierwsze polskie czarne piwo". Tylko, że na etykiecie nie ma tego napisu. Szok, bo w sklepie tego nie zauważyłem. Flaszka tradycyjna NRW. No godzinami mógłbym się wpatrywać w ten strzelisty kształt. Zawartość flaszki - szok. Dyć nie Heban. Jak ostatnio piłem Hebana, kilka miesięcy temu, to był warzony w Czechach i był czarny i nieprzeźroczysty. Ten teraz jest co najwyżej ciemnobursztynowy i uwarzon w Rzeszy (szok). Smakowo przegrywa z Czarnkowskim Eire naturalnym, więc się nie kalkuluje. Następnym razem będę uważniej czytał etykiety. Oczywiście spróbować mus.

 

I jeszcze napiszę coś napiszę, ale kiedy indziej.... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż, tak to jest.

Takie ryzyko jest już dla mnie wkalkulowane.

Szkoda tylko że potencjalny klient jest nabijany w butelkę, ale przecież o to chodzi.

Tak samo jest wszędzie i wszędzie wciska się nam kit.

Jeśli nie będziemy kupować to pewnie i kitu nie będzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

IPA nie jest piwem dla początkujących. Generalnie to co piłeś na 90% nie było prawdziwym English IPA, a jedynie dzisiejszą wersją, ja bym to nazwał Summer bitter. Bo English IPA powinien być mocny i bardzo gorzki. A cechy chmielowe są typowe dla ordinary/premium/strong bitter. To co poczułeś w zapachu to typowe cechy chmielu brytyjskiego.

Mój ulubiony gatunek piwa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja po Old Empire i Twisted Thickle IPA, prawie skreśliłem ten styl. Te piwa są zdecydowanie zbyt słabo chmielone. Co do OE, to nie bez kozery poleca się brązowe butelki. Podejrzewam, że jego dziwny zapach i smak wynika właśnie z naświetlenia.

Wiarę w IPA przywrócił mi browar Kocour z Varnsdorfu, ich Samurai IPA, to jedno z najlepszych i najlepiej chmielonych piw jakie w życiu piłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak wczoraj wróciłem z roboty, to musiałem się napić. Czasem tak jest, że trzeba, bo człek pęknie. Niech się tylko skończy ten cholerny kryzys, to pieprzne drzwiami i więcej się tam nie pokażę.

Po pewnej przerwie spowodowanej konsumpcją swojego piwa wypiłem Noteckie. Oczywiście niepasteryzowanego już nie ma w realu. Już nawet miałem się zawinąć z marketu bez piwa, ale koniec końców kupiłem pasteryzowane z nową etykietką. Fascynuje mnie smak tego piwa. Uwielbiam je powoli cedzić i delektować się tymi ziemisto-żelaznymi posmakami w bukiecie słodu.

Zastanawiałem się skąd bierze się smak "tej ziemi" w Noteckim. Szukając informacji o twardości wody znalazłem na wikipedii informację, że twarda woda posiada intensywny metaliczny posmak, ale skąd ta ziemistość?

Ponieważ, już prawie wychodząc z roboty załapałem się na ochrzan, więc byłem mocno .... spragniony i obawiałem się, że może mi braknąć Noteckiego, więc zaszedłem do całodobowego sklepu na osiedlu i dokupiłem dwie butelki niemieckiego Pilsator'a. Niemieckie piwo, uwarzone we Frankfurcie nad Odrą, jest najtańszym piwem w polskim sklepie, gdzie reprezentowane są wszystkie główne koncerny i marki polskie. No, uwa paranoja. Pół litra Pilsatora kosztuje 1,77. Jest jeszcze Sternburg czerwony za 2,44, zresztą bardzo dobre, o pełnym słodowym smaku piwo; i parę innych marek niemieckich w cenach piw polskich. Czy ktoś potrafi mi to wytłumaczyć? Dlaczego piwo w Polsce, pędzone szybko i byle jak jest takie drogie? Dlaczego KP stosując metody HGB przegrywa cenowo z Frankfurter Brauhaus GmbH z Frankfurtu nad Odrą, który szczyci się na etykiecie napisem "Gebraut nach dem reinheitsgebot von anno 1516"? Pilsator nie jest jakoś szczególnie rewelacyjnym piwem. Jak na moje wyobrażenie o pilsie jest za mało chmielony. Podejrzewam, że bliżej mu do Munich helles niż pilsnera, ale jest generalnie przyzwoitym piwem. Dobrze schłodzony, zaraz po wejściu z roboty do domu jest absolutnie idealny. Takie piwo na szybko, dla ugaszenia pragnienia.

Dzisiaj, trochę przez przypadek, byliśmy na targach zdrowej żywności, a tam niespodzianka - Browar Edi. Do wyboru chyba z 6 czy 7 gatunków piwa w butelkach i coś z kija. Kupiłem dwie flaszeczki. Ze Wschowskim już się rozprawiłem. Piwo koloru słomkowego, opalizujące; piana nie zbyt obfita i dość szybko opadła. Zapach....hm. Coś mi cholera przypomina, tylko co? Po chwili oprzytomnienie - dyć pszenica. Piękny zapach jakby suszonych owoców. W smaku dominują smaki chmielowe i coś czego nie potrafię opisać. Generalnie bardzo dobre piwo do delektowania się. Warto spróbować, tylko dwoje "ale". Pierwsze "ale" to cena 6 zł za pół litra, no kurcze. Za 7-9 mogę mieć piwa angielskie. "Ale" drugie - dostępność. Było mi miło, ale gdzie można cię spotkać Edi w Szczecinie?

O Szczecinie kiedy indziej może. Wiecie, że ze Szczecina jest bliżej do Berlina, Pragi, a nawet Kopenhagi niż do Warszawy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wytłumaczę Ci to pokrótce. Pierwsze pojęcie, które musisz przyswoić to pozycjonowanie cenowe. W skrócie sprowadza się to do zasady, że "te lepsze są droższe, te tańsze są gorsze". Zasada jest uniwersalna i w zasadzie prawdziwa. Dlatego KP ma piwa z różnych półek Peroni i Miller dla snobów, dla których piwo poniżej 3 zł to syf, Tyskie i Lech dla mainstreamu, Żubr dla ludu pracującego miast i wsi i Wojak też dla ludu, ale też już dla żuli. Doszli do wniosku, ze nie ma sensu sprzedawać piwa taniej, jak można drożej. Nie będą sobie psuli rynku.

Po drugie, piwa z EDIego muszą być droższe od tych z browarów przemysłowych, bo po pierwsze są droższe w produkcji, a po drugie łatwiej znajdą nabywców jako towar luksusowy, nietypowy niż tani. Niestety kiedyś piwa z EDIego były tanie i browar ten nauczył się "oszczędzać" tylko nie tam gdzie trzeba. Efekt jest taki, że cena jest wysoka, a jakość z tym raczej nie koresponduje, bo sypanie cukru dalej odchodzi. Nie doczekasz się piw z EDIego w Szczecinie jeszcze długo. Choć wcale nie jest to nieprawdopodobne, żeby sprzedawać piwo z tak małego browaru np. w jednym specjalistycznym sklepie w Szczecinie. Musiałoby się jednak bardzo dużo zmienić w browarze EDI, aby coś takiego było możliwe. Z moich doświadczeń wynika, że kto raz wprowadził piwa z tego browaru do swojego sklepu, drugi raz tego błędu nie popełni. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ano nic nie wypiłem, ale se popisze.

Przez dwa dni nie zaglądałem na forum. No nie dało rady, ni krzty wolnego czasu. Czułem się wyobcowany, zdeprymowany, rozbity. Dziś w końcu się udało zajrzeć, objawy ustąpiły. Uzależnienie?

Dziś w markecie z moją panią. Już byliśmy przy kasie, gdy....

- cholera, kapusta pekińska. Idź na piwo, a ja polecę.... (znaczy się na stoisko z piwem)

Kochana kobieta.

Potem posadziła mnie przed empikiem z zakupami, a sama weszła do środka. Przez wystawę zauważyłem następujące periodyki "Paznokcie & Spa", "Paznokcie", "Świat paznokci". :o Uwa starzeję się, gazeta o paznokciach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze że nie poczytałeś "Jak zatrzymać faceta", a potem "Jak wykończyć faceta" . Wtedy byś się na pewno napił :beer:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak się zastanawiam nad Abbe Weizen z Połczyna. Czy przypadkiem nie używają przy produkcji słodu wędzonego? Nie specjalnie gustuję w pszenicznych, więc znawcą nie jestem, ale już kilka razy ewidentnie czułem smak i aromat podwędzanych, suszonych śliwek. Ostatnio przymusiłem moją narzeczoną żeby spróbowała - jej reakcja: "makrelka". Za to ni cholery nie czuję, żadnych goździków czy bananów. Proszę o opinię degustatorów. Bardzo mnie to intryguje.

Lubuskie z Bossa. Wypatrzone przez moją panią w PiP. Po opiniach spodziewałem się Bóg wie czego. Ot dobre, ale tylko dobre, piwo i tyle.

Razu pewnego kupiłem w markecie Połczyn Zdrój. Raz, na spróbowanie, w butelce. Spróbowałem i koniec, więcej go nie było. Jeszcze o Połczynie. Nie wiem czy puszki Starovara są z Czech, czy z Polski, ale zawartość w porównaniu do butelek z Polski tragiczna. Pewnie warzą tradycyjnie i za każdym razem trochę inaczej wychodzi.

Krajan Irlandzkie Zielone - tragedia, szkoda pisać ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to se dzisiaj kupiłem moje ulubione piwo Sternburg Export i eksperymentalnie DAB Dortmunder (jako piwo typowane na przyszłoroczny konkurs w Żywcu). Dzięki temu zakupowi odkryłem, że mój Sternburg to też dortmunder. Piwa prawie identyczne w smaku, Sternburg jakby nieznacznie ostrzejszy (jakby krócej leżakowany).

Na początku przygody z warzeniem piwa wyobrażałem sobie, warzenie będzie sposobnością poznania smaków piw niedostępnych w kraju. Niestety, to wyobrażenie zweryfikował mój pierwszy bitter. Ni jak nie podobny do bittera sklepowego. Podejrzewam, że mój, märzen ma się tak samo do oryginału jak krupnik do soljanki. To samo z old ale, neba, ipa. Prawda jest taka, że to tylko lizanie cukierka przez szybę.

Amerykę odkryli norwescy Wikingowie. Pierwsze osady Wikingów na Grenlandii (która jest zaliczana do Ameryki) powstały już w X wieku. Grenlandia znaczy "zielona ziemia". Prawdopodobnie klimat wtedy był o wiele łagodniejszy niż obecnie i Grenlandia była zielona. Mimo to nie rosły tam drzewa i zboża. Wikingom doskwierał brak drewna budulcowego i piwa. Zdobywali je handlując kłami morsów, skórami fok, bydła, owiec wypasanych na grenlandzkich pastwiskach. Osady Wikingów przestały istnieć pod koniec XV wieku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem to,że twoje piwa są ani trochę podobne do oryginałów to wyłącznie twoja wina. Widocznie sie do tego nie nadajesz skoro wolisz kupić w sklepie piwo dużo lepsze od domowego. Wiem, że domowi piwowarzy warzą piwa zgodne ze stylem bez najmniejszego problemu.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
A to se dzisiaj kupiłem moje ulubione piwo Sternburg Export i eksperymentalnie DAB Dortmunder (jako piwo typowane na przyszłoroczny konkurs w Żywcu). Dzięki temu zakupowi odkryłem, że mój Sternburg to też dortmunder. Piwa prawie identyczne w smaku, Sternburg jakby nieznacznie ostrzejszy (jakby krócej leżakowany).

Na początku przygody z warzeniem piwa wyobrażałem sobie, warzenie będzie sposobnością poznania smaków piw niedostępnych w kraju. Niestety, to wyobrażenie zweryfikował mój pierwszy bitter. Ni jak nie podobny do bittera sklepowego. Podejrzewam, że mój, märzen ma się tak samo do oryginału jak krupnik do soljanki. To samo z old ale, neba, ipa. Prawda jest taka, że to tylko lizanie cukierka przez szybę.

Angielskie butelkowe bittery są wykastrowane z aromatów chmielowych i pośrednio z goryczki? Dlaczego? Prawdziwy bitter jest chmielony na zimno w beczce. W butelce nie da się tego przeprowadzić. Po drugie przezroczysta butelka, długie terminy przydatności no i pewnie chęć przypodobania się masom, sprawiają że butelkowe pale ale/bittery są bardzo mało goryczkowe.

 

Co do uwarzenia piwa w danym stylu to pozwolę sobie się nie zgodzić. Uwarzyłem kiedyś alta (13. warka z zestawu BA), kupiłem potem Diebelsa w celach kalibracyjnych i mój był podobny,... tylko lepszy. Dubbel, bardzo podobny do niektórych dubbli, które piłem. Helles, na początku smakował jak z Bambergu. Także da się. Tripel dopóki nie skwaśniał, to też była ikona stylu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moim zdaniem to,że twoje piwa są ani trochę podobne do oryginałów to wyłącznie twoja wina. Widocznie sie do tego nie nadajesz skoro wolisz kupić w sklepie piwo dużo lepsze od domowego. Wiem, że domowi piwowarzy warzą piwa zgodne ze stylem bez najmniejszego problemu.

Pozdrawiam

Radykalne sądy są prawem młodego wieku, co nie zwalnia cię od czytania ze zrozumieniem. Poczytaj jeszcze raz i wtedy się wypowiedz.

 

Angielskie butelkowe bittery są wykastrowane z aromatów chmielowych i pośrednio z goryczki? Dlaczego? Prawdziwy bitter jest chmielony na zimno w beczce. W butelce nie da się tego przeprowadzić. Po drugie przezroczysta butelka, długie terminy przydatności no i pewnie chęć przypodobania się masom, sprawiają że butelkowe pale ale/bittery są bardzo mało goryczkowe.

 

Co do uwarzenia piwa w danym stylu to pozwolę sobie się nie zgodzić. Uwarzyłem kiedyś alta (13. warka z zestawu BA), kupiłem potem Diebelsa w celach kalibracyjnych i mój był podobny,... tylko lepszy. Dubbel, bardzo podobny do niektórych dubbli, które piłem. Helles, na początku smakował jak z Bambergu. Także da się. Tripel dopóki nie skwaśniał, to też była ikona stylu.

Tak się zastanawiałem właśnie. Psioczymy na wyroby rodzimego przemysłu, a jak się ma kwestia wyrobów przemysłu zachodniego. Ok. W Reichu jest prawo czystości, a poza tym? W markecie oglądałem flaszkę jakiegoś austriackiego piwa. Na etykiecie napisano: konserwowane kwasem askorbinowym, parę bitterów Bombardier także mogło się pochwalić całkiem sporym wachlarzem, różnego rodzaju E. No ale pod coś trzeba się kalibrować. Z różnych względów dostępne dla mnie są tylko piwa w krajowych sklepach. Zresztą jak się skalibrować np. pod taki lager wiedeński? Styl prawie wymarły, kultywowany gdzieś w południowoamerykańskich enklawach. A z drugiej strony, skąd wiadomo, że np Young Kew Gold nie jest archetypowym przykładem bittera?

Edited by cyfronik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co niby żle odczytałem, że źle zrozumiałem, proszę wytłumacz mi! Co ze stylami piwa nie można uwarzyć odpowiedniego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak się zastanawiałem właśnie. Psioczymy na wyroby rodzimego przemysłu, a jak się ma kwestia wyrobów przemysłu zachodniego. Ok. W Reichu jest prawo czystości, a poza tym?

Już w drugim miejscu widzę, że przywołujesz Reinheitsgebot. Muszę Cię rozczarować, w Niemczech to prawo już nie obowiązuje. Wymusiła to UE oraz pośrednio browary, którym ten gorset przeszkadzał. Zresztą za wyjątkiem najbardziej typowych lagerów i pilsów Prawo Czystości rzeczywiście krępuje ręce piwowarowi. No bo zgodnie z nim nie uwarzysz witbiera, klasztornika itp. czyli wszystkich stylów do których dodaje się jakieś surowce niesłodowane, czy choćby przyprawy.

 

W markecie oglądałem flaszkę jakiegoś austriackiego piwa. Na etykiecie napisano: konserwowane kwasem askorbinowym, parę bitterów Bombardier także mogło się pochwalić całkiem sporym wachlarzem, różnego rodzaju E. No ale pod coś trzeba się kalibrować. Z różnych względów dostępne dla mnie są tylko piwa w krajowych sklepach. Zresztą jak się skalibrować np. pod taki lager wiedeński? Styl prawie wymarły, kultywowany gdzieś w południowoamerykańskich enklawach. A z drugiej strony, skąd wiadomo, że np Young Kew Gold nie jest archetypowym przykładem bittera?

Jeśli chodzi o butelkowe bittery, to jest to paradoks, w sobie sprzeczność sama, bo butelkowe to może być pale ale, a bitter zawsze powinien być beczkowy. Z drugiej strony kiedyś Makaron pisał o tym, że Brytole dość swobodnie poczynają sobie ze stylami. Z tym kalibrowaniem to w ogóle śmieszna sprawa, choćby w kontekście konkursu w Żywcu. W zeszłym roku był właśnie bitter i to oceniany przez Anglików. No i co się okazało, większość piwowarów kalibrowała się na bittery obecne u nas w sklepach, tymczasem Anglicy preferowali bardzo wysokie nachmielenie, wysoką gorycz i chmielenie na zimno.

Podobnie zresztą np. z saisonem. Zwycięzca z tego roku, czyli Saison Dorii, był IMO bardzo ciemny jak na ten styl, zdecydowanie ciemniejszy niż np. Saison Dupont (jak mniemałem ikona stylu). Co ciekawe jeden z jurorów powiedział mi, że większość saisonów w konkursie była zbyt jasna. Co było tym bardziej zabawne, że oficjalnie koloru czy wyglądu w Żywcu się nie ocenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moim zdaniem to,że twoje piwa są ani trochę podobne do oryginałów to wyłącznie twoja wina. Widocznie sie do tego nie nadajesz skoro wolisz kupić w sklepie piwo dużo lepsze od domowego. Wiem, że domowi piwowarzy warzą piwa zgodne ze stylem bez najmniejszego problemu.

Pozdrawiam

Co niby żle odczytałem, że źle zrozumiałem, proszę wytłumacz mi! Co ze stylami piwa nie można uwarzyć odpowiedniego?

Znajdź na forum moją wypowiedź, w której twierdzę, że wolę kupić w sklepie dużo lepsze piwo od domowego. Wlezę pod stół i odszczekam. Jak nie, właź ty.

 

Ja także staram się warzyć w stylu. Kwestią, jest nie warzenie, a co uwarzono. Czy efekt końcowy jest zgodny ze stylem. Zweryfikować można to na kilka sposobów. Raz - konkursy. Jak ogłoszą w jakimś konkursie kategorię best bitter to wyślę coś z piwniczki. Specjalnie na konkursy piwa, którego w życiu nie piłem warzyć nie będę.

Dwa - można wysłać piwo do eksperta, np. Piwoznawcy. Jak sam stwierdzę, że uwarzyłem dobre piwo, to się zastanowię.

Trzy - można wysłać piwo bardziej obeznanemu koledze z forum.

Cztery - własnogębnie zweryfikować swój produkt z piwem sklepowym reprezentującym styl.

To, że coś tam uwarzyłeś na podstawie angielskiego przepisu, wcale nie nie znaczy, że to jest dobre piwo w stylu. Może tak ci się wydaje, a naprawdę to jest coś na kształt. Jestem samokrytyczny wobec własnych poczynań i tyle. Zresztą proponuję przejrzeć dział Degustacja piw domowych. Zazwyczaj każdemu z piw towarzyszą jakieś komentarze wytykające mniejsze, lub większe błędy.

Jeżeli tobie za każdym razem wychodzą świetne i stylowe piwa, to gratuluję. Tobie samopoczucia, a sobie, że jesteś na naszym forum.

Edited by cyfronik

Share this post


Link to post
Share on other sites
Już w drugim miejscu widzę, że przywołujesz Reinheitsgebot. Muszę Cię rozczarować, w Niemczech to prawo już nie obowiązuje. Wymusiła to UE oraz pośrednio browary, którym ten gorset przeszkadzał.

Mimo wszystko browary stosują się do Reinheitsgebot, z różnych względów, w dalszym ciągu.

 

Zresztą za wyjątkiem najbardziej typowych lagerów i pilsów Prawo Czystości rzeczywiście krępuje ręce piwowarowi. No bo zgodnie z nim nie uwarzysz witbiera, klasztornika itp. czyli wszystkich stylów do których dodaje się jakieś surowce niesłodowane, czy choćby przyprawy.

No to chyba oczywiste, że dotyczy ono tylko piw niemieckich. :o Warząc piwa w innych stylach warto trzymać się niepisanych, acz uświęconych wiekową tradycją receptur i technologii.

Zresztą potwierdzasz moją pierwszą tezę, że tak na prawdę nie do końca wiemy co nam tam wyszło, i efekt warzenia nawet według sprawdzonych receptur może być daleki od piwa archetypowego dla danego stylu.

Edited by cyfronik

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zresztą potwierdzasz moją pierwszą tezę, że tak na prawdę nie do końca wiemy co nam tam wyszło, i efekt warzenia nawet według sprawdzonych receptur może być daleki od piwa archetypowego dla danego stylu.

To prawda; mój saison, uwarzony wg. przepisu niemalże kanonicznego, odpadł w konkursie bo... nie zmieścił się w stylu :(

 

Niemniej jednak, ja praktycznie wszystkie style piwa (ze 30 już chyba) poznaję z własnej produkcji, to jest właśnie część zabawy, bardzo ekscytująca.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niemniej jednak, ja praktycznie wszystkie style piwa (ze 30 już chyba) poznaję z własnej produkcji, to jest właśnie część zabawy, bardzo ekscytująca.

U mnie podobnie.

Przede wszystkim staram się, aby piwo smakowało mnie i moim bliskim, a czy mieści się w stylu, czy smakuje jak piwo zakupione w sklepie uznawane za wyznacznik stylu jest dla mnie sprawą drugorzędną :( Rzadko porównuję swoje piwa z komercyjnymi, po prostu nie czuję takiej potrzeby.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem na urlopie!!! W Malmo w Szwecji :) Głównym powodem mojej bytności jest Malmofestivalen. Po zeszłorocznej edycji napaliłem się jak łysy na grzebień, a na razie porażka. 2 dni - jeden fajny koncert. Kryzys widać i tu. Ale za to popijam szwedzkie piwa.

W zwykłym spożywczaku można kupić piwa tylko do 3,5% alk. Co ciekawe dzisiaj znalazłem Pilsner Urquell 3,5% uwarzony w Czechach. Ceny tych piw wahają się od 9 koron do góry. Kupiłem dziś HobGoblin 3,5% za 18 koron.

Kolejne pod względem popularności piwa mają zawartość alk do 2,8%. Są o wiele tańsze. Ceny najtańszych niemieckich wynalazków zaczynają się już od 3-4 koron. Wszystkie piwa szwedzkie występują w obu wersjach, natomiast zagraniczne już tylko jako 3,5%. Piwa o standardowej ilości alkoholu można nabyć w sklepach monopolowych, w przypadku których ta nazwa ma swoją uzasadnione znaczenie. Na dystrybucję alkoholu w Szwecji monopol ma państwo. Jutro postaram się odwiedzić jakiś i zobaczymy co tam pijają Szwedzi i za ile.

Na rozgrzewkę

 

Pripps Bla - 2,8% - browar Carlsberg Szwecja

Kolor jasnozłoty. Piany brak. Po nalaniu z 20 cm robi się pianka na 2 cm i znika po 20 sekundach. Zapach ewidentnie zbożowo-słodowy, przyjemny. Smak słodowy, wyraźnie czuć słód monachijski, ale nie słodki. Smaku chmielu nie wyczuwam, goryczka tylko balansująca słodowość; taka w sam raz do tego piwa, dość łagodna, ale piwo nie jest mdłe. Nagazowane średnio. Niezłe piwko, ale jakoś średnio przypadło mi do gustu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i pocałowałem żaluzje w monopolu. W centrum miasta Systembolaget zamknięty, choć pozostałe tutejsze sklepy są czynne o wiele dłużej niż w Polsce. Może przy jakimś centrum trafiłby się otwarty, no ale nic straconego.

Za to kupiłem i wypiłem

Crocodile Original - 2,8% Kronless Brygeri AB Halmstad

Kolor bladosłomkowy. Jeszcze trochę bardziej blady i byłby kolor wody. Pianka ładna, dość gęsta, utrzymuje się przez jakiś czas. Zapachu brak na pierwszy węch nosa. Na drugi i trzeci też. Przy czwartym wciągnąłem piwo nosem i wyszło, że trochę zbożowy jest ten zapach, ale trza mieć nos jak pies Szarik. Smaku to piwo ewidentnie nie posiada. To nie żart. Po przechyleniu kufla czuć, że coś się wlało, że jest mokre i zimne. Co jeszcze? Lekka kwaskowość. Generalnie szkoda klawiatury kompa na pisanie o tym piwie.

Piwo ma na puszce info, że zdobyło brązowy w 2000 i srebrny w 2002 medale na Brewing Industry International Award, tym samym branżowym konkursie co tyskie. Żeby całkiem nie psuć reputacji Szwedów napiszę, że nie jest to jakoś super popularne piwo. Dostępne tylko w największych sklepach z dużym wyborem piw.

 

W Szwecji przybysza z Polski może zadziwić wiele rzeczy. Np rozwiązanie nierozwiązywalnego problemu skupu opakowań wtórnych. Tu ich nie ma, za to pobierana jest kaucja za puszki i butelki pet. Kaucja za puszkę wynosi 0,5 korony. Przy czym puszki oddaje się w automatach znajdujących się w sklepach. Wygląda to jak dziura w ścianie w którą wkłada się puchę lub butelkę. Oczywiście i puszka i butelka musi być w swoim pierwotnym kształcie, bo jest wciągana do środka, obracana kilkukrotnie w celu zeskanowania znaczka z kwotą kaucji. Jeśli wszystko gra słychać tylko trzeszczenie miażdżonego aluminium i można wrzucać następną puchę. Na koniec machineria drukuje kwitek z kodem paskowym i można rozliczyć się za jego pomocą przy kasie. Zwrot gotówki nie jest raczej praktykowany. Oczywiście jak wszędzie na świeci są tu ludzie wykluczeni, którzy dla utrzymania trudnią się zbieractwem. Przeciętny Szwed jest tego świadom i po wypiciu puszki dowolnego napoju, nie zgniata jej, a stawia całą puchę pod murem budynku np. Ktoś potrzebujący na pewno się nią zaopiekuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odwiedziłem dziś tutejszy monopol. Mniej więcej 1/4 powierzchni sklepu to piwa. Kilkanaście styli piwnych reprezentowane przez kilkadziesiąt piw. W tym tak egzotyczne piwa jak amerykańskie California Common Beer. Dziś kupiłem Anchor Steam Beer :beer:, Fullers India Pale Ale :beer:, i trochę pomyłkowo Aecht Schlenkerla Rauchbier. Przez pomyłkę bo na etykiecie jest duży napis marzen, a dopiero potem zauważyłem, że to rauchbier. Tak czy siak, nie piłem takiego więc jest ok. Ktoś wie o co chodzi z tym marzenem?

Wypite Anchor Steam Beer - czyli California Common Beer, którym to swego czasu nudziłem na forum, a którego dwie próby uwarzenia podjąłem.

Kolor starego złota. Piana gęsta, drobna, redukuje się do cienkiego dywanika po kilku minutach. Zapach głównie chmielowy z subtelną nutką gruszek z kompotu. Smak pełny, słodowy, w tle chmiel (dość łagodnej odmiany) i znowu zwiewna nutka gruszek z kompotu. Na końcu solidna porcja goryczki, ale raczej "owocowej" takiej grejpfrutowej, niż ziołowej. Piwo konkretne. Mogłoby być jednym z moich podstawowych piw na co dzień.

Moje pierwsze podejście do uwarzenia tego piwa (Strzegomskie Mocne) należy uznać za nieudane, bo moje, przez zbyt gęsty nastaw, jest za słodkie, ale drugie, właśnie dojrzewające podejście, zapowiada się całkiem obiecująco.

Edited by cyfronik

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jak IPA - smakowało ? Nie ukrywam, że takiego komercyjnego to nie piłem jeszcze :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi Ci o IPA z opisu w BJCP, to powiem szczerze, że też nie piłem (chyba nalbliżej tego stylu był jeden z produktów Brew Dog). A powszechnie IPA to inna nazwa dla Pale Ale.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko mi dyskutować z opinią Makarona, który ma dostęp do angielskich piw, ale w komercyjnych przykładach BJCP właśnie IPA Fullersa jest podana jako przykład English IPA. Piwo skonsumowałem, nie podpierając się opisem z BJCP, zresztą jak wszystkie inne które opisuję. Moje subiektywne odczucia....

 

Fullers India Pale Ale - 5,3% - bottle conditioned

Ładny kolor starego złota. Piękna, drobniutka, żółta piana. Dziwne, ale piana jest w smaku zdecydowanie słodka (a nie jak w przypadku lagerów gorzka) Zapach prawie jak z torebki z chmielem. Intensywny, pochodzący od chmielu Goldings (to informacja z kontretykiety). Smak chmielowy na pierwszym planie, ale gdy piwo "poleży" trochę na języku czuć ewidentną słodowość (pokusiłbym się nawet o ryzykowne stwierdzenie, że słodkość). Finisz należy do goryczki. Głębokiej, ale dość ostrej, jakby fugglesowej. Generalnie dobre piwo, ale tylko dobre.

Rozumiem różnicę między wymarłym style IPA, a jego współczesnymi interpretacjami typu english, czy american IPA, ale to piwo trochę mnie zawiodło. Spodziewałem się czegoś bardziej "imperialnego". Dostojnego, potężnego, mocarnego, a dostałem widokówkę z widoczkiem "imperialnym". Generalnie zgadza się to piwo z opisem BJCP, ale nie to pijali żołnierze JKM Wiktorii.

Natomiast pouczające ze spożycia tego piwa jest to, że odkryłem, że swojego best bittera nachmieliłem jak IPA, a IPA jak bittera :o.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.