Skocz do zawartości
Pierre Celis

[piwolog] PardálOVO bezové

Rekomendowane odpowiedzi

PardalOVO Bezove

Dzisiaj trochę nietypowo, bo dałem się z własnej nieprzymuszonej woli skusić na napój aromatyzowany na bazie piwa. PardálOVO bezové to trunek rodem z czeskich Budziejowic, do którego dodano syrop z kwiatów bzu. Jakoś wcześniej nie miałem okazji próbować tak aromatyzowanego „piwa”, więc postanowiłem zaryzykować. Dzień mamy ekstremalnie upalny, więc taki pseudo-radler o zawartości alkoholu zaledwie 2% wydaje się sensownym wyborem.

Po lekturze składu, mina mi trochę zrzedła. Trunek składa się oczywiście z piwa i tu nie mam zastrzeżeń, bo jest jak należy. Do tej bazy dodano 6% syropu z kwiatów czarnego bzu, a w nim same smakołyki: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, kwasek cytrynowy, cukier karmelizowany, guma arabska, itd. Jest też naturalny ekstrakt z kwiatów bzu, więc może nie umrę od razu. Czesi przynajmniej są szczerzy i nie nazywają tego piwem, tylko „mieszanym napojem z piwa”.

Psst.

Wygląd: słomkowy, cytrynowy kolor i bialutka puszysta piana, która okazuje bardzo ulotna.

Aromat: wyraźny aromat kwiatu bzu – naturalny i bardzo przyjemny. Zaraz pod nim czuć brzoskwinię. Trochę mnie to dziwi, bo jakoś nie zapamiętałem, by bzy pachniały brzoskwiniami. Niemniej zapach jest świetny – owocowo-kwiatowy.

Wsysycenie: wysokie, eurolagerowe. Z jednej strony orzeźwiające, a z drugiej nieco męczące.

Smak: najpierw trochę cukrowej słodyczy, ale szybko do głosu dochodzi nieciekawa kwaskowatość (kwasek cytrynowy) i … subtelna imbirowa pikantność. Przyznam, że tego ostatniego się nie spodziewałem. Całkiem ciekawe odczucie, choć po którymś łyku ustępuje i znika bezpowrotnie.

Odczucie w ustach: średnio pełne, ale raczej od cukru, niż od słodowości. Do tego gryzące i delikatnie pikantne. Mam mieszane uczucia. Niby jest orzeźwiające, ale ze względu na cukier i wysokie wysycenie dość szybko staje się męczące.

Wrażenie ogólne: PardálOVO bezové piwem na pewno nie jest i na szczęście nikt tego nie ukrywa. Nie jest też wprost nazywane radlerem i w sumie jest w tym jakaś racja, bo przecież radler to mieszanina piwa i lemoniady. Jest znośnym, ale szybko męczącym napojem na bazie piwa. O ile aromat mi się bardzo podoba, to już po pierwszym łyku wyłażą wszystkie wady – wysokie nagazowanie, cukier, kwasek cytrynowy. Gdyby zrobić podobne piwo bez chemii, to mogło by się okazać znakomite, a tak nie odbiega od chemicznego trendu, który znamy z polskiego rynku. Ja tego nie kupuję. Znaczy kupiłem raz i wystarczy ;)

Ocena: 3/10

Post PardálOVO bezové pojawił się poraz pierwszy w Piwolog radzi ....



Wyświetl pełny artykuł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Czechach bez nie jest tak popularny jak na Węgrzech-aktualnie najdroższa i najrzadsza palinka jest właśnie bzu. Dla mnie osobiście bez służy li tylko do pogłębiania barwy. Zwykły Pardal-taki z pumą i bezalkoholowy (3,8% deklarowane) natomiast bardzo fajny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×