Jump to content
r2less

Dezynfekcja clo2 a smak piwa

Recommended Posts

Hej,

 

Do dezynfekcji butelek używam dwutlenku chloru (clo2). Po wypłukaniu butlek gorącą wodą zraszam je od środka roztworem clo2, odstawiam na około pół do godziny i wylewam z nich resztki wody po roztworze. Na mój nos śladów chloru po takiej operacji już nie ma. Samo piwo przed rozlewem jest bardzo piwne i zapowiada się świetnie. Leję je więc z odpowiednią ilością glukozy do szkła. Kapsluję.

 

Jako że warzę od niedawna i wszystkiego jestem ciekaw, to co mniej więcej dwa dni otwieram sobie małą buteleczkę i degustuję, obserwuję jak zawartość się zmienia. I tak, niedługo po butelkowaniu wyczuwam diacetyl (o ile mój niewprawny nos i wyczytane opisy zapachów mnie nie mylą). Po około tygodniu maślaność powoli ustępuje i już widzę ten kierunek, i już się cieszę, i już sobie wyobrażam samą pychotę jaka mnie czeka za kilka tygodni. Ale kiedy mija drugi tydzień pojawia się kurczę jakiś intruz w smaku i zapachu. I jest już raczej coraz gorzej. Jakiś taki mdły i jakby chemiczny ten posmak. I na dodatek w jednej butelce bardziej wyczuwalny, w innej mniej. No, myślę sobie, infekcja chłopie.

 

Wczoraj sięgnąłem po butelkę, z której przez przypadek nie odlałem resztek po roztworze chloru i która nie miała zbyt wiele czasu na odparowanie. Źle oszacówałem ilość piwa przed rolewem i ostatnie pół litra wlałem do znalezionej w kącie butelki na szybko dezynfekowanej, niedbale zresztą. A, że była to jedyna zielona w zestawie, to wiem, że to właśnie ona. Zapach jej zawartości mogę bez wątpienia określić jako wybitnie apteczny. Waliło jak z fiolki po jakichś prochach (ciekawe, że koledzy nie wiedzieli o co mi chodzi).

 

Powyższe dotyczy trzech warek (tylko słód pilzneński, drożdże S-04, średnio chmielone, ~15 Blg). Do dwóch pierwszych nie używałem jeszcze chłodnicy i chłodziłem otwatry gar na balkonie, śniegiem i mroźnym powietrzem. Trzecia warka już potraktowana chłodnicą zanurzeniową. Dwukrotnie warzyłem jeszcze witbiera i ten wyszedł świetnie, ale może kolendra i cytrusy przykrywają problem (choć ostatnio "coś" chyba poczułem, a może już sobie wmawiam)

 

Moje podejrzenie pada na clo2, bo:

- "apteczna" przygoda z niedbale potraktowaną butelką,

- smrodek czasem odrzuca, a w niektórych butelkach jest niewielki (zakażenie przed rozlewem byłoby chyba równomierne),

- piwo przed rozlewem nie niepokoi (w sumie to żałuję, że go nie wypiłem prosto z fermetora),

- problem dotyczy piwa o czystym profilu gdzie łatwo wyczuć intruza, a ten pojawia się jakiś czas po butelkowaniu,

- przecież to nie ...infekcja :)

No, ale:

- dlaczego chlor nie daje chlorowych akcentów? Drożdże przy refermentacji go jedzą i przetwarzają na polopirynę?

- aromat z "aptecznej" butelki jest jednak inny (nie mdły a wyraźny i agresywny)

 

Będę wdzięczny za wszelkie uwagi, bo trzy kiepskie warki na pięć napawają mnie smutkiem. Wielkim.

Oczywiście, kolejną warkę rozleję po dodatkowym przelaniu wrzątkiem. I pewnie wymienię wężyki na wszelki wypadek. I fermentora nowego użyję. Tylko jak wszytko powymieniam, to nie poznam sprawcy. A może to nie chlor jest winowajcą?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do dezynfekcji butelek używam dwutlenku chloru (clo2)

Odpowiedź jest krótka. Dezynfekowanie chlorem nie ma sensu. Po wypiciu płuczesz gorącą wodą, dla zabicia ewentualnych mikrobów psikasz roztworem piro do środka i to wszystko co trzeba zrobić z butelkami. Przed ponownym napełnieniem tylko wstawiasz do zmywarki i po wyciągnięciu napełniasz piwem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiedź jest krótka. Dezynfekowanie chlorem nie ma sensu. Po wypiciu płuczesz gorącą wodą, dla zabicia ewentualnych mikrobów psikasz roztworem piro do środka i to wszystko co trzeba zrobić z butelkami.

A myślałem, że jestem liberalny w tym względzie. Chlor był dla zabicia wyrzutów sumienia. Przy okazji zabijałem piwo.

 

Przed ponownym napełnieniem tylko wstawiasz do zmywarki i po wyciągnięciu napełniasz piwem.

Moja zmywarka nie da rady, za wąska, za niska. Poprzestanę więc na odrobinie wrzątku przed rozlewem.

Edited by r2less

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpowiedź jest krótka. Dezynfekowanie chlorem nie ma sensu.

Ja się w sumie zgadzam, nie ma sensu. Ale odpowiedź jest jednak za krótka. Bo czy powodem tego zła w moim piwie jest właśnie chlor?

Edited by r2less

Share this post


Link to post
Share on other sites

[...]

Moje podejrzenie pada na clo2, bo:

[...]

A może to środowisko w którym rozlewasz. Brałeś pod uwagę że w pomieszczeniu w którym rozlewasz może coś się unosić?

Może zmień miejsce rozlewu eksperymentalnie. Będzie przynajmniej można wykluczyć/potwierdzić możliwe przyczyny.

 

Butelki wymyte po spożyciu aktualnie od kilku warek przepłukuję przed samym rozlewem tylko w oxi (nadwęglan sodu) i narazie nie zauważyłem aby jakieś oznaki infekcji rozwijającej się już w butelkach wyłaziły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale kiedy mija drugi tydzień pojawia się kurczę jakiś intruz w smaku i zapachu. I jest już raczej coraz gorzej

 

Miałem podobnie z piro. Na początku nie płukałem, ale czynie to teraz od czterech warek i zapach jakby lepszy. Może to sugestywne odczucie, może nie?? W każdym bądź razie obecnie obowiązuje wersja płukana.

 

Do specjalisty to mi jeszcze daleko :/ , ale jeżeli chodzi o pojawiający się po czasie zapach w zabutelkowanym piwie, który jest coraz intensywniejszy być może to infekcja (zdarzyło mi się już mieć ją nie w całości ale w dwóch butelkach tej samej warki - reszta była w porządku. Zapach od razu był zdecydowanie inny niż w pozostałych butelkach, w smaku nie wiem, nie odważyłem się). Obserwuj inne symptomy - jakieś podejrzane osady, narastające nagazowanie, co może objawiać się "wychodzeniem" nawet schłodzonego piwa z butelki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie sądzę, żeby problem leżał w przygotowaniu butelek. To raczej infekcja, która się w nich rozwija, ale prawdopodobnie piwo trafiło do nich już zakażone. W tej jednej butelce, na szybko znalezionej w kącie, może były resztki osadów, z poprzednich zakażonych warek?

Edited by olo333

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może to środowisko w którym rozlewasz. Brałeś pod uwagę że w pomieszczeniu w którym rozlewasz może coś się unosić?

Może zmień miejsce rozlewu eksperymentalnie. Będzie przynajmniej można wykluczyć/potwierdzić możliwe przyczyny.

Środowisko jest kuchenne. Innego w sumie nie mam. Ale robię tu wszytko, a alien pojawia się po butelkowniu i to z różnym natężeniem. Prędzej złapałbym obcego przy chłodzeniu i przy nalewaniu brzeczki do fermentora. Na razie wyeliminuję tego chlora i, a co tam, przepłuczę tylko i tak czyste butelki wrzątkiem.

 

Pytanie, które mnie najbardziej nurtuje, to to, czy clo2 potrafi tak fatalnie przyparawić piwo przy refermentacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem podobnie z piro. Na początku nie płukałem, ale czynie to teraz od czterech warek i zapach jakby lepszy. Może to sugestywne odczucie, może nie?? W każdym bądź razie obecnie obowiązuje wersja płukana.

Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

 

Obserwuj inne symptomy - jakieś podejrzane osady, narastające nagazowanie, co może objawiać się "wychodzeniem" nawet schłodzonego piwa z butelki.

No właśnie, innych symptomów nie widzę, ale będę czujniejszy. Łyknę trochę literatury w tym temacie.

 

W tej jednej butelce, na szybko znalezionej w kącie, może były resztki osadów, z poprzednich zakażonych warek?

Ta butelka z kąta była tak samo traktowana jak inne. A do kąta odstawiłem, bo zrezygnowałem z zielonego szkła. Choć nie wykluczam, że akurat w tej jednej mogło już coś mieszkać (ale to musiałby być naprawdę fatalny zbieg okoliczności).

Edited by r2less

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kuchnia? Są tam pewnie jakieś owoce = unoszące się dzikie drożdże?

Jak pamiętam czytałem że clo2 jest bardzo skuteczny ale żeby smak zmieniał... nie przypominam sobie aby ktoś o tym wspominał.

Już raczej posądzane o to było zawsze piro...

Jeśli jednak Twoje podejrzenia padają na to clo2 to zakup buteleczkę oxi - zrób z tym część butelek w warce i zobaczysz jaki efekt będzie.

W takich przypadkach trzeba wykluczać po kolei pojedynczo wszystko co wątpliwe.. a to czas niestety zajmuje - no bo przecież nie warzysz piwa codziennie :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

wielu

Skoro to popularna technika, to chlor jako przyczyna niniejszym odpada.

 

Jeśli jednak Twoje podejrzenia padają na to clo2 to zakup buteleczkę oxi - zrób z tym część butelek w warce i zobaczysz jaki efekt będzie.

W takich przypadkach trzeba wykluczać po kolei pojedynczo wszystko co wątpliwe.. a to czas niestety zajmuje - no bo przecież nie warzysz piwa codziennie :D

Tak, zrobię taki test. Codziennie nie warzę, a na objawy i tak czekać muszę miesiąc. Śledztwo może się więc przedłużyć, a tu jeszcze lato w pełni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

jestem :cool:

Szacun brachu! :beer:

Na czym Twoje niepłukanie polega?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, zrobię taki test. Codziennie nie warzę, a na objawy i tak czekać muszę miesiąc. Śledztwo może się więc przedłużyć, a tu jeszcze lato w pełni.

Ano właśnie... sam mam ten problem. Warunki na warzenie są niesprzyjające a w głowie kupa pomysłów na eksperymenty ze składnikami...

 

Jeśli będziesz brał oxi to bierz nie wynalazki z lidlów i biedronek (często zawierają w składzie 'ulepszacze' zupełnie niepotrzebne do naszych celów), tylko czysty nadwęglan sodu z allegro albo ze sklepu specjalistycznego o naszym profilu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

jestem :cool:

Szacun brachu! :beer:

Na czym Twoje niepłukanie polega?

Na nie płukaniu?

Wylewne to to nie było, ale wyczuwam słuszne luźne podejście dezynfekcyjne. Ale chodzi mi o na przykład o czas jaki butelki po dezynfekcji czekają na rozlew.

No i rozumiem, że piwo smaczne. A takie klasyczne jasne pełne, bez karmeli i majonezów, też bez posmaków? Ta... pewnie, że tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na spokojnie przeanalizuj cały proces.

Ja na ten przykład według słów mojej LP mam skrzywienie w kierunku czystości i dezynfekcji przy rozlewie i butelkowaniu, komentowanej słowami że: 'chyba mnie... p...okręciło' :smilies:

Odkryjesz swoje rozwiązanie problem to sam się zaskoczysz słowami w stylu: 'o ja p......' czy coś w tym stylu... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, to póki co idę do piwnicy po trzy butelki z różnych warek i poszukam organoleptycznie niechcianych części wspólnych. Zaraz Liga Światowa w TV.

Trzeci wit właśnie kończy fermentację. W tygodniu go rozleję, ale jakoś tak się sklada, że wita nic nie rusza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam kiedyś szukałem winy w butelkach. Ale w 99% takich przypadków piwo ma już infekcję trafiając do butelek. Szukaj przyczyny gdzie indziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

Ostatnio miałem problem z nagazowaniem jednej butelki 1l. Pozostałe butelki nagazowane, zacząłem się zastanawiać jak jest tego przyczyna i olśniło mnie że nie wylałem clo2 z tej butelki, było go około 250cm3 o stężeniu 100ppm. Spróbowałem i nic niepokojącego w smaku nie wyczułem. Szkoda było wylać więc dodałem świeżej gęstwy, po paru dniach ładnie się nagazowało. Później też zostało zdegustowane, brak jakichkolwiek obcych posmaków.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe czy jest na forum jakiś kozak :cool:, który tak jak ja, nie płukał butelek po clo2.

Ostatnio miałem problem z nagazowaniem jednej butelki 1l. Pozostałe butelki nagazowane, zacząłem się zastanawiać jak jest tego przyczyna i olśniło mnie że nie wylałem clo2 z tej butelki, było go około 250cm3 o stężeniu 100ppm. Spróbowałem i nic niepokojącego w smaku nie wyczułem. Szkoda było wylać więc dodałem świeżej gęstwy, po paru dniach ładnie się nagazowało. Później też zostało zdegustowane, brak jakichkolwiek obcych posmaków.

Co to było za piwo?

Share this post


Link to post
Share on other sites

było go około 250cm3 o stężeniu 100ppm

A zaraz... Zalałeś szklankę roztworu clo2 piwem? I zero posmaków!? Rany boskie... Nie mam wiecej pytań. Idę wyprażyć kuchnię gorącym żelazem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...