Skocz do zawartości
Pierre Celis

[piwolog] Zona Cesarini – włoskie IPA w stylu pacyficznym

Rekomendowane odpowiedzi

Zona Cesarini

Zona Cesarini – Pacific India Pale Ale
Ekstrakt nieznany, alkohol 6.6%
Temperatura serwowania: 8-10C

Przeciętnemu piwoszowi Włochy nie kojarzą się z krainą piwem płynącą. Błąd! Okazuje się, że Włochy mają piwnym smakoszom do zaoferowania dużo więcej niż można by się spodziewać. Piwna rewolucja dotarła i tam. Do tego dużo wcześniej niż do nas. Włosi warzą odważnie i mają tendencję do eksperymentowania. Dodatkowym ich atutem jest wino, a raczej beczki po nim, do których mają łatwy dostęp. Rośnie nam zatem mała (mała?) Belgia z piwami dzikimi, kwaśnymi, niesztampowymi. Jest ciekawie.

Dzisiaj nie będzie jednak trunku z dębowej beczki. Mam jednak nadzieję, że równie ciekawie i trochę zaskakująco. Zona Cesarini z browaru Toccalmatto to pacyficzna IPA, czyli India Pale Ale nachmielone odmianami chmielu z rejonu Pacyfiku (podobnie jak Pacific Pale Ale czy Oto Mata IPA). W tym przypadku z Japonii (odmiana Sorachi Ace) i Nowej Zelandii (odmiana Pacific Jam). Oczekuję zatem piwa nieco łagodniejszego od niektórych amerykańskich IPA, ale czy gorszego? Przekonajmy się.

Z informacji technicznych dodam jeszcze, że piwo jest żywe, czyli refermentowane w butelce. Butla (jakże piękna) jest szampanowa, co jest akurat żadnym zaskoczeniem w przypadku włoskich browarów.

No to otwieram:

Wygląd: atrakcyjny bursztynowy kolor. Duża, choć nie idealna klarowność. Piana stosunkowo obfita w kolorze złamanej bieli. Utrzymuje się bardzo ładnie do końca. Idealna!

Aromat: żywica i dość słodkie tropikalne owoce – mango, ananas. Aromat przyjemny i wyraźny, ale nie agresywny. Niestety wdało się też delikatne utlenienie (mokry karton).

Wysycenie: umiarkowane, odpowiednie.

Smak: trochę karmelowej słodyczy i odrobina orzeźwiającej kwaskowości. Dalej do głosu dochodzi lekko żywiczny posmak chmielu. Goryczka średnia do średnio-wysokiej. Niby nie robi wrażenia, ale moim zdaniem jest
bardzo dobrze dobrana do ciała. Jest delikatnie pozostająca, dając do zrozumienia z jakim stylem mamy do czynienia.

Odczucie w ustach: średnio treściwe, lekko musujące, delikatnie rozgrzewające. Dobry balans pomiędzy ciałem i goryczką. Pomimo sporej zawartości alkoholu baaaardzo pijalne.

Wrażenie ogólne: bardzo dobre IPA, cechujące się ciekawym i złożonym aromatem, przy jednoczesnym zachowaniu równowagi pomiędzy treściwością a goryczką. Dzięki temu pije się ze smakiem i można przy tym nim spędzić długi czas, bez jakiegokolwiek zmęczenia. Widać tu zamysł i kunszt piwowara. Brawo!

Często padają tezy, że pacyficzne odmiany chmielu spoza USA (Nowa Zelandia, Australia, Japonia) nie dorównują tym amerykańskim. To piwo pokazuje, że jednak tak. Jest to zdecydowanie najlepsze „pacyficzne” piwo jakie miałem okazję degustować.

Ocena: 7/10

Choć na koniec przyznam, że mój egzemplarz jest już nadgryziony zębem czasu. Pojawiło się lekkie utlenienie, aromat pewnie też
już nie ten. Pite kilka miesięcy temu „na świeżo” robiło na mnie jeszcze większe wrażenie. Przykład ten pokazuje, że piw szczodrze chmielonych nie warto przechowywać. Ta butelka ma termin jeszcze do stycznia 2014. Strach pomyśleć jak by smakowała w okolicy nowego roku :/

Post Zona Cesarini – włoskie IPA w stylu pacyficznym pojawił się poraz pierwszy w Piwolog radzi ....



Wyświetl pełny artykuł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkoda, ale po prawdzie sam sobie jestem winien. Było wypić na świeżo. Jeśli nawet utlenienie było od początku, to schowałoby się pewnie pod chmielem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×