Jump to content

Recommended Posts

Purl Czysty:

 

Barwa jasnopomarańczowa, mocno opalizująca.

 

Piana niska, właściwie zerowa, poza drobniutką mgiełką nie występuje.

 

Aromat wybitnie ziołowy, przypominający krople żołądkowe lub syrop na kaszel. Nie wiem jakie to zioła, strzelać nie chcę, pewnie piołun. Poza nimi czuję jeszcze miód. I to tyle.

 

Smak kwaskowy, ziołowy, piołunowy cytrusowy, z ogromną porażającą goryczą, tak jakby jeść grapefruita, ale bez obierania gryząc kolejno skórkę i albedo. Niesamowicie gorzkie piwo, powala, poraża. Chmiel się chowa. Z chmielu takiej goryczy raczej nie da się wycisnąć. :)

 

P.S. Wiem, że powinno się rozcieńczyć z jakimś zwykłym ale, ale nie miałem takiego pod ręką, więc poleciałem hardkorem. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To rzeczywiście ostro Waćpan pojechał, ja kosztowałem z jasnym. Wypiłeś całe czy wylałeś? Składniki takie: goryczka żółta, anyż, koper, bylica pontyjska, bylica austriacka, gorzka pomarańcza, jałowiec, pomelo, kolendra, pieprz kubeba i rajskie ziarno. Owszem też miód. Mój wniosek, za dużo goryczki, bo przykryła resztę ciekawych smaków.

Edited by Bogi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, to nie jest goryczka chmielu, więc się nie cofa, najwyżej robi się bardziej korzenna, muszę odszukać czy mi się ostała butelka jeszcze czy nie, ale to, co było normą w XVIII-tym wieku nie przystaje do współczesności, i raczej lepiej ograniczyć goryczkę do minimum, żeby bardziej wyeksponować pozostałe przyprawy. Ewentualnie zestaw pozostawić jak jest, ale gotować osobno i dodać do brzeczki.

Edited by Bogi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dołączam moją recenzję pobranych z depozytu piw. A były to Korsarskie i Sura Paniyam. Opinie o tych dwóch piwach są skrajne tzn. jednym jest zachwycony a drugim rozczarowany.

Zaczynam więc od zachwytu nad korsarskim. Na początku piękna etykieta a po otwarciu:

Nagazowanie niskie, barwa ciemny brąz, w smaku dominująca przyjemna słodycz, później posmaki winne, chmiel niewyczuwalny ale to chyba dobrze bo psuł by cały efekt, alkohol niewyczuwalny (ale po wypiciu całości jest lekki szmerek w głowie) Ogólnie wspaniała rzecz na mroźne zimowe wieczory.

 

Sura Paniyam - także piękna etykieta ale wrażenie smakowe już gorsze.

Piana gęsta, opadła po 3 min. barwa ciemno-miedzana, zapach mocno owocowy. W smaku mocno nietypowe, posmaki winne, kwaskowate, goryczka gdzies tam w tle jak dla mnie za słaba. Bardzo liczyłem na odrobinę pieprzu w smaku zgodnie z opisem na etykiecie, ale ta kwaskowatość w smaku jest zbyt dominująca i niestety psuje cały efekt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odczucia mam podobne, i czas zdecydowanie nie służy IPA, zwłaszcza że jak było młode, to pieprz był wyczuwalny, a tutaj piszesz, że już brak. Za to cieszy mnie, że Korsarskie smakowało. Dzięki wielkie i zapraszam do pobrania nowości z depozytu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klepkowe

 

Piana malutka, zniknęła zaraz po tym jak się pojawiła ;)

Aromat alkoholowy, troszkę miód pitny, troszkę czerwone wino.

Smak lekko kwaśny, mocno winny owocowy, jakbym nie wiedział co to jest, stawiałbym na przyprawione wino.

Piwo mocno alkoholowe, zostawia bardzo przyjemny posmak w ustach :D

 

Piwko mi smakowało, aczkolwiek piło się powoli, ze względu na dość mocny smak :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszę się, że smakowało i cieszy mnie, że kogoś wreszcie się pojawiła piana. Jeśli ktoś jeszcze jest zainteresowany Klepkowym, proszę dać znać to dorzucę do depozytu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj próbowałem pierwszego piwa pobranego z depozytu, czyli belgijskiego tripla - O! BELG, A autorstwa browaru Rychlak i Syn. Na wstępie muszę powiedzieć, że piwo mnie zachwyciło i wszystkie ewentualne nieco bardziej krytyczne uwagi dotyczące mniej istotnych szczegółów, nie wpływają na odbiór całości.

 

Zacznę od, moim zdaniem, największej zalety tego piwa jaką jest aromat - cudownie złożony i kompleksowy. Z jednej strony uderzają mocno owocowe, wręcz winne nuty pochodzące od drożdży, podparte aromatami przyprawowymi i korzennymi, ładnie wyczuwalna lukrecja oraz kolendra (niestety nie znam zapachu rajskich ziaren, więc nie potrafiłem ich wyszczególnić). Całość jest domykana zapachem słodowym, karmelowym, doskonale uzupełniającym koktajl aromatów. Najważniejszą sprawą jest to, że aromaty nie są szczególnie dyskretne - każdy z nich jest mocny oraz wyraźny, jednocześnie wszystkie ze sobą współgrają - żona z która degustowałem to piwo, określiła je pod tym względem jako "szalone" (w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu)- z jednej strony tyle mocnych nut zapachowych, a z drugiej żadna z nich nie wybija się ponad inne.

 

Jeżeli chodzi o smak, to mamy tutaj znowu nuty winno-owocowe, z akcentami korzennymi, całość tworzy nieco "miodowe" wrażenie. Na końcu smaki domknięte są chmielową goryczką, która świetnie kontruje słodycz, powodując, że piwo pomimo swojego ekstraktu jest bardzo pijalne.

 

Wysycenie jest na odpowiednim dla belgów poziomie, całkiem słuszne, a jednocześnie delikatne w odbiorze. Związane są z nim niestety dwa niewielkie minusy. Pierwszym jest piana - drobno- i średniopęcherzykowa, która zanika jednak praktycznie zupełnie prawie nie oblepiając ścianek w ciągu trzech minut - dość dziwne zjawisko jak na piwo z takim wysyceniem. Drugą sprawą był lekki gushing po otworzeniu butelki. Inna sprawa, że piwko już swoje odleżakowało, więc drożdże pewnie przekonały się nawet do tych mniej jadalnych cukrów ;)

 

Mieszane uczucia budzi też we mnie etykieta - z jednej strony bardzo podoba mi się nazwa oraz odpowiednia ilość informacji, z drugiej strony osobiście wolę przynajmniej minimalnie wyedytowane etykiety, niż taką suchą tabelkę ;) Widziałem jednak na zdjęciach, że część etykiet była inna, więc nie jest to bardzo istotna uwaga.

 

Podsumowując piwo zrobiło na mnie świetne wrażenie - idealne zgranie ze sobą składników, z których każdy dużo wnosi do całości, jednocześnie nie wybijając się przed szereg - taki dobór budzi szacunek oraz podziw dla umiejętności piwowarskich (no i może też lekką zazdrość ;) ) Na koniec należy jeszcze nadmienić, że piwo pite przeze mnie było już dość dobrze odleżakowane (oczywiście tripel mógłby leżeć jeszcze ze trzy lata i pewnie po tym czasie byłby jeszcze lepszy), co zapewne pozwoliło się smakom i aromatom ułożyć, w taką właśnie harmonijną całość. Chciałbym pogratulować stworzenia tak pysznego piwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest mi bardzo miło i zgadzam się ze wszystkim ;) Odnośnie etykiety, jak przynosiłem piwo do depozytu, bodajże zrobiłem tylko dla Klepkowego, a etykieta właściwa dla piwa tego typu, czyli Zakonnego wszechmocnego wykrystalizowała się dopiero przy 2gim podejściu, a to jednak podejście pierwsze.

 

Jeśli mogę się odnieść do poszczególnych punktów:

 

1) rajskie ziarna, dla mnie też zostały całkiem stłumione, więc albo za mało, albo za krótko gotowane

 

2) w 1 nie było miodu, za to był w 2, więc pewnie słody musiały go zimitować wraz z cukrem trzcinowym

 

3) chmiele niemieckie, z tym jeden mocno goryczkowy (Taurus), ale gotowany po ang., więc dał, co miał dać i siurpryzy nie zrobił

 

4) piana i gushing, ostatniemi razy się z tym nie spotkałem, ale mam jeszcze jedną grolsch'ówkę półtorówkę i jak się otworzy, zobaczymy. W przypadku piany, na początku ona tam bywała, ale być może, ponieważ jednym z inspiracji był Kasteel Tripel (polecam!), mogło pójść z czasem w tym kierunku.

 

Cieszę się, że smakowało i Tobie i Żonie, natomiast kwestia zazdrości, przepis jest tutaj, więc masz pełne prawo uwarzyć podobne, identyczne, albo jeszcze lepsze.

Edited by Bogi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biały Kruk | Old Hock | White Porter

12° Plato | 4.6 % Alc

 

Piwo stalo w lodówce prawie trzy dni, czekałem aż opadnie piana potransportowa, ale się nie doczekałem.

Po otwarciu piana w butelce zaczęła jeszcze rosnąć, ale to był fałszywy alarm, nie było gaszingu, natomiast po nalaniu do szkła, została tylko obrączka na ściankach.

Pierwsze wrażenie zapachowe to... zakwas do chleba, potem weizen (ale bez bananów), przyprawowość, pomarańcza.

Barwa brzoskwinowa, lekko mętne.

Piwo w smaku mocno kwaskowe, przyprawowo-korzenne, winne. Miałem mocne skojarzenia z Konstancinem Żytnim.

Dość pełne jak na dwunastkę, jednocześnie bardzo pijalne, znikło z kielicha bardzo szybko. Bardzo dobre do ugaszenia pragnienia w upalne dni.

 

post-5019-0-60880300-1396723093_thumb.jpgpost-5019-0-19052700-1396723094_thumb.jpg

 

 

 

» Powrót do Piwospisu »

Edited by vojtol

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakieś odczucia w świadomości bezpośrednio po wypiciu? Cieszę się, że smakowało.

 

Takie, że chciałbym go spróbować ponownie jak trochę się postarzeje... :)

Poza tym, lubię piwa kwaśne „w taki sposób”, nie super kwasy, ale takie kwaskowe...

Edited by vojtol

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wesołe Miłe Śmarakuki

Rich Mild Ale

14° Plato | 5,1% Alc

 

post-5019-0-45970900-1396797286_thumb.jpgpost-5019-0-71896000-1396797285_thumb.jpg

 

Z butelki powitała mnie kiszona kapusta i miód, ale po przelaniu do szkła, ta pierwsza znikła bezpowrotnie. Nie tęskniłem za nią... :) Zamiast kapusty poczułem oranżadę i... miód, potem już tylko miód; ogólnie zdominował on te piwo.

Piana, początkowo bujna, zredukowała się po jakimś czasie do małej obrączki.

W smaku fajny kwasek i... miód :). Śmarakuk (cokolwiek to znaczy), nie jest słodki, raczej wytrawny, działa tutaj ten sam mechanizm co przy IPA, słodki zapach wmawia mózgowi tożsamy słodki smak. Nie jest również oblepiający, za to lekko szczypiący w język.

Kolor brązowy, klarowny. Ogólnie piwo jest wesołe i miłe :P, dobrze się przy nim oglądało Ronde van Vlaanderen*, styl trochę nie pasował, ale nie bądźmy tacy czepialscy :)

 

post-5019-0-91342400-1396799048_thumb.jpgpost-5019-0-88738200-1396797284_thumb.jpg

 

* No i wygrał Cancellara! Hurrra!

 

P.S. Bogi, mógłbyś wyjaśnić genezę nazewnictwa Twoich piw? I np. O! Belga, A? Trochę mnie to nurtuje... :)

 

 

 

» Powrót do Piwospisu »

Edited by vojtol

Share this post


Link to post
Share on other sites

O Śmarakukach pisałem tu

 

O, że zachwyt, zdziwienie, Belg, że belgijskie, a A, że "no i co z tego wyniknie", albo że to obelga dla Belgów, że nie trzeba być Belgiem, żeby dobrego belga uwarzyć, różnie można interpretować.

 

Pomelowy Ul, ul bo miód, i miodowe pomelo, a że na etykiecie też ul i dwie pszczoły niosą pomelo w siatce, to stąd pierwsze skojarzenie.

 

Biały Kruk, biały bo White Porter, i jednocześnie tego piwa się już nie warzy i raczej jest bardzo rzadkie, więc rzeczywiście biały kruk.

 

Zmiotki, dosłownie przyszły krasnoludki-ludek skoczny choć malutki i wymiotły wszystko co było i z tego powstało piwo, zaś Aviator ma odniesienie do etykietki

 

Staram się być nieszablonowy i bawić się słowem i treścią, tak jak piwowarstwem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O! Dzięki :)

Szczególnie mnie ten Belg zainteresował, no i Śmarakuki, google nie zna takiego słowa... Reszta jest raczej łatwa do rozszyfrowania.

Malunki na butelkach są świetne, znacznie lepsze niż etykiety, bo niepowtarzalne.

 

 

 

» Powrót do Piwospisu »

Edited by vojtol

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żona z pracy przyniosła taki mazak do cd itd, więc stwierdziłem, że na szkle musi pójść. Póki będzie mazak (o ile nie lepszy mi się trafi) myślę że to jest dobra koncepcja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zmiotki

14° Plato | 6,1%

Old / Stock Ale

 

post-5019-0-61125800-1396938624_thumb.jpg

 

Po otwarciu piwa, uderza intensywny winno-miodowy aromat, słodki, lekko kwaskowy, owocowy. Piana tworzy się bujna, potem opada do małej warstwy, do końca oblepiającej szkło.

Smakuje przyjemnie, dość kwaśno, miodowo, lekko wytrawnie, niestety na samym końcu, początkowo mniej wyczuwalna, potem już coraz mocniej, czai się tępa, cierpka, drewniano-ziołowa goryczka. Z każdym łykiem piwo, które wydawało się dobrze ułożone staje się coraz mocniej męczące, za sprawą tej goryczki, pozostającej długo na języku i potęgującej się coraz bardziej i bardziej. Wydaje się, jakby z tej mieszaniny dwóch piw (2/3 starego młodego i 1/3 młodego starego), aromaty i smaki winne, korzenne, miodowe, ładnie się zharmonizowały, natomiast goryczki wzajemnie zsumowały i wzmocniły ponad miarę.

Tym nie mniej leżakowanie, długie leżakowanie, powinno pomóc.

 

post-5019-0-27069800-1396938625_thumb.jpgpost-5019-0-86928100-1396938625_thumb.jpg

 

 

 

» Powrót do Piwospisu »

Edited by vojtol

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proporcje odwrotne, 1/3 starego i 2/3 młodego ;) , ale rzeczywiście jest coś z goryczką nie tak, ale mam wielką nadzieję, że z czasem się cofnie jak Pan Bóg przykazał. Już parę razy tak miałem, że jedna nuta była zbyt dominująca za młodu, a potem pięknie cofnięta na starość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proporcje odwrotne, 1/3 starego i 2/3 młodego ;)

 

Poprawiłem :), tak bywa jak się degustuje po nocnej zmianie :smilies:

 

ale rzeczywiście jest coś z goryczką nie tak, ale mam wielką nadzieję, że z czasem się cofnie jak Pan Bóg przykazał. Już parę razy tak miałem, że jedna nuta była zbyt dominująca za młodu, a potem pięknie cofnięta na starość.

 

Gdyby „Zmiotki” pić szybko, to goryczka jest prawie nie zauważalna, bo każdy następny szybki łyk przykrywa ją swoim podstawowym smakiem. Dopiero staje się wyraźna, gdy chcemy piwo degustować, powoli delektować się każdym łykiem, sprawdzać jak smaki „wybrzmiewają”.

Można by również potraktować to piwo jako „old” i spróbować zmieszać ponownie (w kuflu) z „młodym”. Ciekawe jakby wówczas smakowało...

 

 

 

» Powrót do Piwospisu »

Edited by vojtol

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ze wszystkich piw ze stajni Bogiego, na koniec zostawiłem sobie hit (!), czarnego konia:

___________________________________________________________

 

Szczęśliwa Siódemka

czyli

Brown Stout
zwany też
Double Porterem

___________________________________________________________

20° Plato | 8.8%

 

i nie zawiodłem się :)

 

post-5019-0-02695000-1397153367_thumb.jpgpost-5019-0-37911700-1397153367_thumb.jpg

 

Piana prezentuje się okazale, gęsta, bujna, średniopęcherzykowa, powoli opada.

Pierwszy „niuch” i... brak miodu, skandal! :P:smilies:

Zamiast tego — niedojrzałe zielone orzechy, rodzynki, melasa, wino. Po ogrzaniu lekka kawa. Trochę brakuje czeklolady (jak na ten styl).

Smak lekko kwaskowy, winno-miodowo-orzechowy, lekka garbnikowa cierpkość, rodzynki (malaga). Generalnie idzie w kierunku mocnego, półwytrawnego wina.

Goryczka w sam raz. Pije się bardzo przyjemnie, aczkolwiek podświadomie zwalniamy tempo, aby jak najdłużej móc się delektować smakiem i zapachem. Im mniej w szkle, tym mniejsze łyczki... :)

Alkohol niewyczuwalny, ale we łbie się zadymiło...

 

post-5019-0-02188100-1397153366_thumb.jpgpost-5019-0-60966800-1397153366_thumb.jpg

 

Bardzo dobre, wielowymiarowe, bogate piwo!

 

 

» Powrót do Piwospisu »

Edited by vojtol

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszy mnie ten werdykt bardzo, bo on jeszcze za młody (4 miesiące dopiero), a tu takie peany. To jest praktycznie najdłużej warzone przez nas piwo, ta warka oparta na warce nr 7 (stąd nazwa), a jest to piwo w tym stylu już 6te w naszym dorobku; jeśli są wprowadzane zmiany, to bardzo maleńkie, głównie staramy się trzymać parametrów i żeby sobie spokojnie parę lat leżakował, więc ta ocena cieszy, bo wiadomo, że idzie w dobrym kierunku. Dzięki wielkie, za rok, dwa wyślę znów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...