Jump to content
gawo74

Dla poczatkujacych - czuję się całkowicie zagubiony

Recommended Posts

Początkowo BLG wynosiło 14*. Burzliwa 7 dni w temperaturze 18°C i w siódmym dniu pomiar 4,5 BLG. Następnie 3 dni  temp 21°C - 4* BLG. W 10 dniu zlałem na cichą i piwo było przez 9 dni między 17 a 18°C.

 

10 dni burzliwej przy 14 blg? To proszenie się o niedofermentowanie. Jakie drożdże? 

 

Jeżeli Blg nie spada to w czym masz problem? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Początkowo BLG wynosiło 14*. Burzliwa 7 dni w temperaturze 18°C i w siódmym dniu pomiar 4,5 BLG. Następnie 3 dni  temp 21°C - 4* BLG. W 10 dniu zlałem na cichą i piwo było przez 9 dni między 17 a 18°C.

 

10 dni burzliwej przy 14 blg? To proszenie się o niedofermentowanie. Jakie drożdże? 

 

Jeżeli Blg nie spada to w czym masz problem? 

 

Drożdże Safale US-05.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę wysoko ale w normie. Zaczekać kilka dni i możesz szykować się do butelkowania. I nie grzeb w piwie bo się dopiero doprosisz :)

Zauważyłem też, że po spadku temperatury, drożdże które osadziły się na ściankach, opadły na dno. W takim razie dosypuję chmiel a po weekendzie butelkuję.

Edited by mlodzianowy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat US-05 bardzo często zostawiają czapę na powierzchni jeszcze na długo po zakończeniu fermentacji. Pewnie zdążyły dofermentować, ale nie zdziwiłbym się, jeżeli w piwie zostanie Ci wyczuwalny aldehyd czy diacetyl. Trochę za szybko zlałeś znad gęstwy (warto dać drożdżom co najmniej te 2-3 tygodnie), choć bardzo dobrze zrobiłeś podnosząc temperaturę na ostatnie 3 dni.

 

Teraz już pewnie nic nie wymyślisz - sypnij chmielem na zimno i potem butelkuj. Jeżeli będziesz chmielił na zimno w niższej temperaturze, to możesz zostawić to na nieco dłużej niż 3 dni (np. na 5 dni), nie obawiając się przy tym trawiastych posmaków. Generalnie zasada jest taka, że im wyższa temp. chmielenia "na zimno", tym krócej należy trzymać chmiel.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat US-05 bardzo często zostawiają czapę na powierzchni jeszcze na długo po zakończeniu fermentacji. Pewnie zdążyły dofermentować, ale nie zdziwiłbym się, jeżeli w piwie zostanie Ci wyczuwalny aldehyd czy diacetyl. Trochę za szybko zlałeś znad gęstwy (warto dać drożdżom co najmniej te 2-3 tygodnie), choć bardzo dobrze zrobiłeś podnosząc temperaturę na ostatnie 3 dni.

 

Teraz już pewnie nic nie wymyślisz - sypnij chmielem na zimno i potem butelkuj. Jeżeli będziesz chmielił na zimno w niższej temperaturze, to możesz zostawić to na nieco dłużej niż 3 dni (np. na 5 dni), nie obawiając się przy tym trawiastych posmaków. Generalnie zasada jest taka, że im wyższa temp. chmielenia "na zimno", tym krócej należy trzymać chmiel.

Drożdże akurat w moim przypadku nie zrobiły jakiejś "efektownej" czapy piany. Była dość nie wielka i szybko opadła. Przy zlewaniu na cichą była jej już znikoma ilość. Celem obniżenia temperatury było nie tylko wyklarowanie się piwa (co w efekcie, jak pisałem wyżej, dało to, że zmętniło się jeszcze bardziej) ale również to żeby drożdże szybciej opadły na dno abym mógł bez obaw sypać chmiel w celu uniknięcia niepożądanych aromatów.

Chmiel już sypnąłem. Temperatura w pomieszczeniu ma 13 stopni i postaram się jeszcze taką utrzymać (byle poniżej 15°C czyli dolną granicę pracy drożdży) co najmniej do poniedziałku. Wtorek, środa zabutelkuję. Tak czy inaczej serdecznie dziękuję za fachową pomoc!

Edited by mlodzianowy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siemano, myślicie że gdybym zamiast drożdży za 50zł wlał do brzeczki butelkę Basisty z Profesji (niepaseryzowane) to fermentacja by ruszyła? Jak by się zachowały bretty?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na cichą czy na burzliwą? Na cichą to jak najbardziej, ale na burzliwą to tych drożdży jest duuużo za mało. Jak chcesz to możesz poczekać, na dniach premiera Rzeźnika, tam jest kilka szczepów brettów ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popełniłem porter 19Blg   (miało być 20 ale odparował tylko do 19)

 

Gdyby to był stout  miałbym z cienkusza Dry stauta a tak?  Mam 19l 10-11Blg  jak to coś zaklasyfikować     Brown Porter?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sobotę warzyłem moje pierwsze piwo, APA z ekstraktów, 12 BLG. Zadałem jedną rehydratyzowaną saszetkę Danstar Nottingham (nie wiem czy rehydratacja się udała, nie miałem takiego ładnego "budyniu", tylko po prostu wymieszane drożdże z wodą). Fermentor stoi w piwnicy na podłodze, termometr naklejony na fermentor zaznacza 15 i 16 oC, więc pewnie jest ~ 15,5. Fermentacja do tej pory nie ruszyła (nie widzę żadnej piany patrząc przez fermentor). Mam też próbkę na szybki test fermentacji, która stoi w ~ 22 oC - ta ruszyła po dobie. Zastanawiam się co robić:

 - podnieść z podłogi, pewnie temperatura byłaby wyższa o jakiś 1 oC,
 - przenieść do mieszkania - przy parapecie mam trochę ponad 19 oC,

 - jakiś inny pomysł?
 - kiedy myśleć o zadawaniu drugiej saszetki? Po 72h od zadania pierwszej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pytajcie jak to możliwe, ale do wczorajszej warki dałem pomyłkowo niemal dwa razy więcej jęczmienia palonego niż było w przepisie…

 

Miało być 0,35 kg, a poszło 0,6 kg.

 

Przepis wg kolegi Kopyra:

Warka 31. The Irish Rover
Surowce:
słód pilzneński - 3,5kg

płatki jęczmienne błyskawiczne - 0,8kg
słód Carafa II - 0,1kg
jęczmień palony - 0,35kg
chmiel Marynka granulat - 25g
drożdże suche Safale S-04

 

 

 

Drożdże wrzucone dziś w nocy, fermentacja rozpocznie się pewnie lada chwila.

 

Jak mocno zmieni się smak poprzez dodanie prawie dwa razy większej ilości jęczmienia palonego?

Co o tym sądzicie, czy nie zepsułem Stouta?

Zostawić jak jest, czy awaryjnie coś dodawać do fermentora?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie sądzę aby to był temat na ostry dyżur. 12% palonego w zasypie to nie jest jeszcze tragedia. Ktoś tu (?) się chwalił zasypem 25%. Piwo powinno być pitne. Z drugiej strony to nie słyszałem nigdy o czymś co można by dodać i zniwelować paloność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Jak mocno zmieni się smak poprzez dodanie prawie dwa razy większej ilości jęczmienia palonego?

Bardzo się zmieni. Pijalne będzie po 4-5 miesiącach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm… zmartwiłeś mnie z tą pijalnością po 4-5 miesiącach…

A podpowiesz mi troszkę więcej? Czemu nie będzie pijalne wcześniej? Czy ze względu na smak spalenizny? Czy też coś innego?

 

Czy po tych 4-5 miesiącach piwo będzie z powodu tych słodów słabe jakościowo, czy też po prostu troszkę inne?

 

Wciąż mogę dorobić z 15 litrów zwykłej brzeczki (mam w domu jeszcze pale ale) i „rozcieńczyć” na dwa fermentory.

Aczkolwiek wolałbym raczej nie.

 

P.S.

Zastanawiałem się czy to temat na ostry dyżur, ale uznałem, że tak, mam poważny dylemat czy zostawić warkę tak jak jest, czy też ją modyfikować  - a tu czas się liczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem wpis Marusi, która pisze:

"...A wracając do tematu: kwaskowość (jeśli pochodzi od palonego słodu/jęczmienia, a nie od zakażenia) zanika z czasem, ale im więcej tego dodatku jest w piwie, tym dłuższego leżakowania on będzie wymagał w celu pozbycia się tej kwaśności. Najlepiej pół roku:D ..."

 

Czy o ten efekt Ci chodziło Jacenty? Czyli o pozbycie się kwasowości?

Czy może coś innego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dużo będzie zależało od tego jaką masz wodę, chociaż wg mnie 0,7kg palonych do dry stoutu to nie jest jakieś przegięcie wielkie.

Edited by Jasiu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem wpis Marusi, która pisze:

"...A wracając do tematu: kwaskowość (jeśli pochodzi od palonego słodu/jęczmienia, a nie od zakażenia) zanika z czasem, ale im więcej tego dodatku jest w piwie, tym dłuższego leżakowania on będzie wymagał w celu pozbycia się tej kwaśności. Najlepiej pół roku:D ..."

 

Czy o ten efekt Ci chodziło Jacenty? Czyli o pozbycie się kwasowości?

Czy może coś innego?

Nie nazwałbym tego kwaśnością, raczej spalenizną, ale efekt ten sam. Trzeba czekać te kilka miesięcy aż paloność zacznie się wycofywać, a zaczną ujawniać się inne cechy, których w stoutach oczekujemy. W końcu przychodzi taki moment, że balans między nimi jest idealny. U mnie, przy tak dużym udziale palonych, piwo jest w pełni zadowalające dopiero po 7 miesiącu (wcześniej jest tylko pijalne, jak pisałem).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, bardzo dziękuję za porady.

 

Mam jeszcze jedno pytanie uzupełniające.

 

Gdy stout już pójdzie w butelki to po nagazowaniu będę go przechowywał w piwnicy. I mam dylemat:

- może stać luzem (8’C teraz, w lato dojdzie do 15’C)

-  może stać w piwnicznej lodówce (5’C, ale mogę zrobić o blisko zera jak trzeba).

 

I pytanie jest takie jaka temperatura będzie lepsza, aby szybciej pozbyć się tych negatywnych efektów wynikających ze zbyt dużej ilości słodów paloncych?

Lodówka, czy w piwnicy luzem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W wyższej temperaturze reakcje zachodzą szybciej ale to niekoniecznie dobrze. Osobiście przesadziłem trochę z palonymi w swoim oatmeal stoucie (samego jęczmienia prażonego poszło 0,5kg a pozostałych palonych było kolejne 0.5kg, razem 14%) i dopiero wczoraj po 5,5 miesiąca wypiłem go w miarę z przyjemnością, początkowy gryzący w gardło popiół zmienia się w kawę w smaku i gorzką czekoladę w aromacie, przechowywany od listopada na strychu gdzie temperatura wynosiła 5-12 stopni. Ogólnie ja bym przechowywał w lodówce jeśli i tak stoi uruchomiona i jest miejsce, inaczej chyba szkoda by mi było prądu i te 15st nie jest złe - sam będę w takich warunkach przechowywał RISa w tym sezonie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam

Aktualnie fermentuję APA w lodówce w 17C i mam zamiar stopniowo podnosić temperaturę. Po zakończeniu fermentacji mam zamiar przelać piwo "na cichą", aby zebrać gęstwę i zrobić chmielenie na zimno.

Przeczytałem jednak, że chmielenie na zimno przynosi lepsze efekty w niższej temperaturze. Moje pytanie brzmi, czy obniżenie temperatury piwa nie zaszkodzi pozostałym w nim drożdżom? 

Druga sprawa, fermentację cichą zaplanowałem na ok 5-7 dni i mam zamiar dorzucać chmielu co drugi dzień, ostatnia dawka będzie wrzucona dzień przed butelkowaniem. Co o tym myślicie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nic się nie stanie drożdżakom jak im obniżysz temperaturę już na cichej. Kwestia efektywności chmielenia w zależności od temperatury to temat rzeka, każdy robi po swojemu, na forum już zostało o tym sporo napisane. Generalnie uważa się, że przy niższej temperaturze do piwa przechodzi mniej niechcianych związków ale z drugiej strony związki te pożądane również rozpuszczają się wolniej więc metodą prób i błędów należy trafić w czas i temperaturę, która nam odpowiada. Ja na początku też się bawiłem w rozdzielanie dawek na 2-3 porcje ale sypię teraz raz a porządnie i nie widzę specjalnej różnicy aczkolwiek może to być po prostu wina mojego ewentualnie upośledzonego aparatu węchowego.

Edited by udarr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystkie Domowe Piwowarki i Domowych Piwowarów.

 

Jestem nowym użytkownikiem Waszego forum, ale tylko z rejestracji. Wcześniej przez kilkanaście tygodni śledziłem pojawiające się artykuły, czytając z wielkim zainteresowaniem zawarte tutaj informacje.

 

Doświadczenie mam raczej małe, żeby nie powiedzieć żadne. Obecnie jestem na etapie 2 warki w swoim życiu. Pierwsza, na którą wybrałem piwo typu Kolsh, jest prawie wypita. Każdy chyba piwowar miał takie przemyślenia, że pierwsze domowe piwo biło na głowę wszystkie, które kiedykolwiek próbował w życiu. Również moje było chwalone przez rodzinę i znajomych, aczkolwiek przy takim gronie degustatorów można się zastanawiać na rzetelnością głoszonych opinii.

 

Obecnie 2 moja warka jest na etapie fermentacji - piwo pszeniczne fermentuje w temperaturze ok. 16^ od niedzieli 13 marca.

 

Jak już wspomniałem, wcześniej nie udzielałem się na forum, czytając jedynie interesujące tematy. W tym momencie natomiast potrzebuję jednak delikatnej pomocy i podpowiedzi. Mam nadzieje, że nie zamieszczam tego pytania w nieodpowiednim dziale. Jeśli jednak tak, to z góry proszę o wybaczenie.

 

Mam problem z filtracją. Stosuję do niej wygiętą rurkę typu PEX z porobionymi nacięciami. Jeśli się nie mylę, to takie "urządzenie" nazywa się manifold. Mam zamontowane również odpowiednie "przytłumienie" ilości filtratu, który płynie silikonową rurką. Pomimo tego, że w obu przypadkach czekałem prawie 30 min na ułożenie się złoża a sama filtracja trwała ponad godzinę, filtrat płynął strasznie mętny. Nie pomogło nawet kilkakrotne zawracanie płynu do gara. Przy piwie pszenicznym, które oczywiście wiem, że ze swej natury jest mętne, wyszła mi po chłodzeniu wręcz zawiesinowata breja.

 

W związku z tym mam pytanie, czy popełniam błąd na jakimś etapie warzenia piwa? Z jakiego powodu tworzy się aż taka duża zawiesina?

 

Z góry dziękuję za wszystkie podpowiedzi i sugestie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...