Jump to content
wyvern

Piwny depozyt - Wrocław

Recommended Posts

Pumpkin Ale Undeatha otrzymany na spotkaniu w ZUP.

 

Wygląd: Piwo kompletnie niegazowane - ani syku, ani piany. To jako pierwsze zwiastowało zło. Piwo było refermentowane, czy przelałeś z kega? Jeśli to pierwsze to albo drożdże były nieżywe, albo cukru było za mało, bo piwo tylko u mnie stało tyle, że powinno się choć trochę nagazować. No chyba, że nieszczelny kapsel. Poza tym piwo zmętnione, miedziane.

Aromat: Słodki, za słodki, z nutami bimbrowymi, lecz nie do końca alkoholowymi. Nie wyczułem przypraw.

Smak: Piwo w smaku słodkie, zaklejające. Wyczuwalne nuty domowego wina. Delikatnie wyczuwalne przyprawy (z tego co widziałem w przepisie nie wrzucałeś świeżych, myślę, że to mogło mieć wpływ na słabą ich wyczuwalność). Słabo czuć dynię.

Komentarz: Niestety piwo zmęczyło mnie tak, że połowa wylądowała w zlewie. Myślę, że spowodował to brak gazu w połączeniu ze zbyt wysoką w moim odczuciu słodyczą bez kontry przyprawowej i chmielowej. W sumie podobne odczucia, acz nie tak radykalne miałem przy tegorocznym Dyniamicie, mimo, że rok temu mi bardzo smakował.

 

Tak piwo było referementowane, no i tak jak mówiłem miało zakażenie widocznie tego nie zapamiętałeś, bo momentami niezły rozgardiasz był :P Właśnie to jest losowanie niektóre butelki mają gaz inne nie, twoja nie miała, na dzień dobry do zlewu bo te bez gazu to lekki kwas, dziwię się, że go nie wyczułeś. Wydawało mi się, że nie rozdawałem tego piwa ludziom, dałem tylko butelkę bzdzionkowi bo chciał... wziąłem je jako wersja pokazowa może mi się coś pochrzaniło, że dostałeś tą butelkę. Co do przypraw są słabe i takie chciałem, w butelkach z gazem dynie czuć średnim poziomie, nut bimbrowych nie wyczułem, a alkohol lekki był taki rozgrzewający, piwo ogólnie trochę przypomina mi ciasto dyniowe, z małą ilością przypraw, ale fakt jest nie udane przez tą infekcję.

Edited by Undeath

Share this post


Link to post
Share on other sites

No faktycznie nie pamiętam informacji o infekcji, ale w mojej głowie też był lekki rozgardiasz, pewnie to dlatego. Mam jeszcze twoje Prototype z depozytu, ale trochę się go boję, po tym, jak poczęstowałeś mnie nim w ZUP :).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zyska badz straci. Zrobilem przerwe bialkowa(10-15min) we wszystkich swoich (3) belgijskich piwach : golden ale, BIPA, trapistow. W kazdym z nich piana jest bardzo niska. Wg mnie w moim przypadku przerwa bialkowa powoduje duzo mniejsza pienistosc (nie mam takich problemow w innych piwach). Przegladajac forum zauwazylem, ze sa piwowarzy, ktorzy maja podobny problem. Ja z pewnoscia przy kolejnym piwie belgijskim pomine ta przerwe calkowicie.

 

Dokładnie, masz rację. Enzym działający w 50°C produkuje azot nisko cząsteczkowy (aminokwasy pojedyncze). Co jest przydatne drożdżom do wzrostu, ale dla piany nie. Do budowania piany są potrzebne dłuższe łańcuchy (peptydy), za ich produkcję jest odpowiedzialna inna proteaza, która działa do 65°C.

 

O ile zasyp nie zawiera wielu substancji niesłodowanych (zmniejsza się ilość azotu dostępnego dla drożdży, zwiększa białek wysoko cząsteczkowych) to nie ma sensu robić przerwy w 50°C. Słód zawiera odpowiednią dla drożdży ilość azotu.

 

Przepraszam, że rozwaliłem temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No faktycznie nie pamiętam informacji o infekcji, ale w mojej głowie też był lekki rozgardiasz, pewnie to dlatego. Mam jeszcze twoje Prototype z depozytu, ale trochę się go boję, po tym, jak poczęstowałeś mnie nim w ZUP :).

 

Co tu się bać :D Ryżowo-świerkowe wymiata swoją dziwnością! Spijaj je niedługo bo to na pszenicznych drożdżach robione więc nie wiem jak się zachowa jak się zestarzeje :P a ja już tego piwa nie mam ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dokładnie, masz rację. Enzym działający w 50°C produkuje azot nisko cząsteczkowy (aminokwasy pojedyncze). Co jest przydatne drożdżom do wzrostu, ale dla piany nie. Do budowania piany są potrzebne dłuższe łańcuchy (peptydy), za ich produkcję jest odpowiedzialna inna proteaza, która działa do 65°C.

 

O ile zasyp nie zawiera wielu substancji niesłodowanych (zmniejsza się ilość azotu dostępnego dla drożdży, zwiększa białek wysoko cząsteczkowych) to nie ma sensu robić przerwy w 50°C. Słód zawiera odpowiednią dla drożdży ilość azotu.

Zastanawiałem się przez chwilę kto takie bzdury wypisuje, bo po awatarze nie poznałem, ale potem przeczytałem nick i już wszystko jasne... Biniu tak spłyciłeś ten wątek, że już nic z niego mądrego nie zostało. "Aminokwasy pojedyncze" - aminokwas z definicji jest podstawową cegiełką budulcową białek, jeśli nie jest "pojedynczy", to jest już dwupeptydem. "Enzym działający w 50 C" - pewnie chodzi Ci o egzopeptydazę, która odcina od końca białka cząsteczki aminokwasów. Tym samym wychodziłoby na to, że redukuje ilość dłuższych peptydów odpowiedzialnych za stabilizację i odpowiednią fakturę piany. Z tym, że egzopeptydaza optymalnie działa w 40 C, a na dodatek w wyższym pH (7-8) niż pozostałe enzymy oraz pH brzeczki (z reguły powinna mieć odczyn lekko kwaśny). Nie twierdzę, że nie działa w 50 C, tylko że w tej temp. działa już słabo. Swoją wiedzę jak mniemam czerpiesz z wiki.piwo.org, gdzie IMO w kwestii zacierania jest zbyt wiele subiektywnych zdań wplecionych między bardzo rzeczowe wątki. Zdania te są potem powtarzane na wielu stronach powoli stając się niepodważalnym dogmatem i niestety jedynie źródła naukowe ratują sytuację. Endopeptydaza, która działa do 65 C jak raczyłeś wspomnieć, działa już od 50 C i zgodnie z wieloma innymi źródłami jej wydajność jest istotnie większa w przedziale temperatur 52-55 C. Stąd potrzeba przerwy białkowej, co w teorii pozwala na enzymatyczną przemianę białek na poli- i oligopeptydy i zwiększenie szansy na uzyskanie piany o pożądanej fakturze. Jak z wszystkim jednak, tak i tutaj łatwo jest przesadzić. Optymalną długość przerwy białkowej w zależności od konstrukcji danej warzelni oraz używanych słodów trzeba wyznaczyć eksperymentalnie. Źródła nie zalecają przekroczenia czasu 10-15 minut.

Natomiast odnośnie problemu Lodzermenscha - błędów zrobionych podczas słodowania nie da się naprawić w trakcie zacierania. Jeśli nie przesadziłeś z przerwą białkową (zwróć też uwagę na to jak szybko "wychodzisz" z przerwy białkowej - ile w Twojej warzelni zajmuje przejście z przerwy białkowej do maltozowej), to prawdopodobnie użyłeś źle zesłodowanego ziarna, gdzie peptydazy były zbyt aktywne i "rozwaliły" białka totalnie :)

 

PS. Wiem, że mnie poniosło, dlatego proszę moderatorów, aby wątki o przerwie białkowej przenieść do odpowiedniego tematu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z pojedynczymi aminokwasami niefortunnie wyszło. Przekręciłem wyrazów chciałem napisać "do pojedynczych aminokwasów". Poza tym staram się unikać stricte fachowej terminologii biochemicznej.

 

Wiedzę czerpię z uczelni i książek.

 

Jedna z nich:

 

"Enzymatyczny rzokład substancji białkowych należy rozpatrywać w dwóch etapach:

 

- w 45°C do 50°C jest wytwarzanych więcej niskocząsteczkowych substancji białkowych, szczególnie peptydów i aminokwasów,

- w 60 do 70°C wytwarza się więcej wyżej cząsteczkowych substancji, które zapewniają stabilność piany. (...)

 

Z dobrze rozluźnionego słodu uzyskuje się zawsze brzeczki z wystarczającą ilością aminokwasów. Jeżeli jednak dodaje się surowiec niesłodowany, cukier lub syrop, które nie wnoszą żadnych aminokwasów do brzeczki należy stosować przerwą aminokwasową w 45 do 50°C. Przy używaniu wyłącznie dobrze rozluźnionego słodu nie ma potrzeby stosowania przerwy w 45 do 50°C: długa przerwa w 45 do 50°C zawsze daje złą pianę.

 

Jeśli mam komuś ufać w tej materii to zdecydowanie wybieram wykładowców i autora powyższego cytatu, niż Ciebie, choć lubisz się mądrować i kreować na jakiegoś guru. Jak zauważyłem w wielu miejscach.

Edited by Biniu

Share this post


Link to post
Share on other sites

No normalnie forum chmiczne nam się tutaj robi. Proponuję stworzyć osobny wątek. Tak swoją drogą Messive - darował byś sobie tego typu wywody. Jakoś mi tutaj nie pasują.

Share this post


Link to post
Share on other sites

AIPA od Messiva

 

Kolor: bursztynowy, klarowne

Piana: średnio oraz drobno pęcherzykowa (przy szkle). Dosyć szybko opadająca. Tworzy cienką warstwę, która utrzymuję się do końca. Nie oblepia szkła.

Aromat: I tu zaczęły się schody. Przez dłuższą chwilkę miałem wielki problem z identyfikacją poszczególnych aromatów. Jednak po dłuższym czasie udało mi się gdzieś w oddali zidentyfikować malinę oraz aromat multiwitaminy. Dodatkowo gdzieś z dala dała znać o sobie gruszka.

Smak: nie wiem jak to opisać. Jak dla mnie piwo bez wyrazu .Płytkie w smaku. Starałem się na wszystkie sposoby wyłuskać jakiś smak. I nic. Dopiero potem pojawił się lekki smak żywicy.

Komentarz: Piwo jak najbardziej OK, bez wad. Ale spodziewałem się mocniejszego aromatu. To samo tyczy się smaku, jak dla mnie zbyt płytkie. Niestety, moją wada jest to, że lubię piwa konkretne, o mocno zdefiniowanym aromacie oraz smaku. Z efektem WOW. Tutaj tego zabrakło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za ocenę. Co do płytkiego smaku, to nie wiem co Ci odpisać - to jest AIPA, więc tutaj smak ma pochodzić jedynie od chmielu i tak też starałem się je zrobić.

 

PS. Mesive - przez jedno "s". Nie trzeba odmieniać przez przypadki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomku ale jak to? Dobra AIPA to nie sam chmiel, ale też kontra słodowa. No chyba że tak chciałeś, a jak piwo dobre to nie ma co się czepiać. Odsyłam do wiki na wszelki wypadek: http://www.wiki.piwo.org/American_IPA

 

a tu cytacik dla potomnych:

 

Smak chmielowy od średniego do wysokiego, powinien odzwierciedlać charakter chmieli amerykańskich cytrusowy, kwiatowy, żywiczny, sosnowy i owocowy. Średnio mocna do bardzo mocna goryczka, aczkolwiek słodowa podstawa wspiera mocny chmielowy charakter i balansuje smak. Smak słodowy powinien być na niskim do średniego i jest generalnie czysty i słodowo słodki aczkolwiek troszkę karmelowych czy tostowych smaków na niskim poziomie jest dopuszczalnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tego nie napisałem, że smak słodowy miałby być WOW, jakikolwiek, niski, wysoki. To już twoja interpretacja.

Aha byłbym zapomniał, dzięki za lekcję polskiego.

Edited by mat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyczuwam w wątku niebezpiecznie rosnące napięcie :P. Panowie spokojnie, napijmy się piwa!

 

to jest AIPA, więc tutaj smak ma pochodzić jedynie od chmielu

 

Nie wiem jak zapisać onomatopeję naśladującą dźwięk niepoprawnej odpowiedzi z Familiady :D.

Edited by pralat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni moimi wypowiedziami, a w szczególności użytkownika "Biniu". Postaram się nie dopuścić więcej do podobnej sytuacji.

 

Życzę samych udanych piw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałem dodać, że podrzuciłem swojego Dry Stouta (14blg) i lekkie Ale z sokiem z czarnego bzu dość mocno nachmielone.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydawało mi się, że nie rozdawałem tego piwa ludziom, dałem tylko butelkę bzdzionkowi bo chciał...

 

Tak chciałem, ale jeszcze nie zdegustowałem :) i mam świadomość potencjalnej infekcji. Jak tylko spróbuję napiszę coś od siebie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Anteks - Porter anielski:

 

Na początek zabił mnie zapach - szampańsko-winny. Podobne wino z białych winogron przepędziłem na tokay'ach. Pysznie klarowny ciemny bursztyn z idealna pianą, której kilkumilimetrowy kożuch utrzymał się do końca degustacji. W smaku podobnież wino z solidną, przyjemną goryczką. Nie wiem jakie to piwo miało być, bo nie ciemny porter i jeszcze "anielski" to dla mnie zagadka i nowość, więc nie wiem czy jakikolwiek jego atrybut jest wadą czy zaletą, niemniej jednak ogólnie w odbiorze to po prostu kawał solidnego rzemiosła.

 

edit: właśnie mnie odpowiednio nakierowano - no to drożdże zrobiły robotę.

Edited by jaras

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bzdzionek - Jack Lantern Pumpkin Ale

 

Kolor: Ciemny, wręcz czarny nieprzejrzysty, dopiero pod światło czarno-brązowe, klarowne.

Piana: Od nalania niewielka obrączka piany do samego końca, wysycenie niskie.

Zapach: Na pierwszy rzut, słodka landryna z cynamonem i imbirem, w tle dynia i reszta przypraw. Dominuje słodki cukierek w zapachu, trochę to męczące w tym piwie.

Smak: Jest wszystko co potrzeba w tym piwie dynia i przyprawy. Jest ono bardzo słodkie z nutą lekko kwaśną, dość męczące i pełne to piwo, brak trochę rześkości dyniowej. W drugim planie karmel, brak wręcz goryczki, alkoholu nie czuć (6%). Dla mnie za słodkie troszkę ulepkowate, ale wad żadnych nie ma.

Komentarz: Dobre piwko, tylko za słodkie, w zapachu cukierek w smaku też, ciężkie do wypicia jak dla mnie, moje wyszło bardziej rześkie pomimo tej infekcji ;) Ogólnie kolor bardzo ciemny, w tym piwku raczej spodziewałbym się brązu niż czerni, ale to pewnie przez caraarome wyszło takie ciemne. Do ilu ci to piwo odferementowało? Bo ciekaw jestem dlaczego jest takie cukierkowe, bo wydaje mi się że na US-05 dość głęboko powinno zejść, brakuje mi wytrawności trochę w tym piwie. Ogólnie piwo bez wad, wypite z smakiem, ale za ciężkie dla mnie jestem nim zasłodzony trochę :D Piłeś już moje?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do ilu ci to piwo odferementowało? Bo ciekaw jestem dlaczego jest takie cukierkowe, bo wydaje mi się że na US-05 dość głęboko powinno zejść

Odfermentowało z 15°Blg do 4°Blg, więc bez szału, ale to przez zacieranie, które było de facto na słodko, miało być jednotemperaturowo w 68°C czyli na granicy dla beta amylazy, ale przez moją nieuwagę było 70°C przez około 60 minut :) stąd pewnie ta wysoka pełnia i uczucie ulepkowatości tego piwa. Sam jestem z niego średnio zadowolony, ale bardziej przez przyprawy, które zdominowały to piwo przynajmniej dla mnie. Wczoraj wziąłem na spotkanie i ludziom generalnie smakowało :)

Piłeś już moje?

Twojego jeszcze nie próbowałem, ale jutro to zrobię, bo dzisiaj odpoczywam od piwa :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A tam pieprzysz - dzisiaj Cię nie było i jakoś piwa okazały się być dobre. Nawet moje :D

Nie wierzę :P Następnym razem spróbuje ;)

 

Twojego jeszcze nie próbowałem, ale jutro to zrobię, bo dzisiaj odpoczywam od piwa :)

 

To widzę, że grubo było :P

 

Generalnie piwo smaczne i dobre, ale na ilość 0,5 litra za słodkie trochę i ciężko wypić, na spotkaniu pijemy może 0,1 litra więc tak nie zmęczy nikogo ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie piwo smaczne i dobre, ale na ilość 0,5 litra za słodkie trochę i ciężko wypić, na spotkaniu pijemy może 0,1 litra więc tak nie zmęczy nikogo ;)

 

Pumpkin Ale jest generalnie piwem raczej degustacyjnym niż sesyjnym :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Undeath - Pumpkin Ale

 

Barwa: miedziana, zmętniona

Piana: po wymuszeniu pojawia się na chwilę i bardzo szybko znika, zapewne jest to spowodowane bardzo niskim wysyceniem

Aromat: pierwsza nuta jaka mi się skojarzyła to aromat świeżo upieczonego ciasta cynamonowego, czuć też imbir, po ogrzaniu czuć również nutę alkoholową, która w połączeniu z przyprawami daje aromat grzanego wina

Smak: w smaku piwo nie jest już tak słodkie jak w aromacie, jest lekka goryczka, po której pojawia się też delikatna nuta kwaskowa, alkohol przyjemnie rozgrzewa, jak na piwo degustacyjne całkiem nieźle mi poszło, co wskazuje, że jest dość wysoce pijalne

Uwagi: co do samej dyniowości to ciężko mi coś napisać, bo dla mnie dynia sama w sobie jest nijaka, ja w piwach z dodatkiem dyni czuję głównie przyprawy i tak jest i w tym przypadku, piwo mimo różnych opinii oceniam jako dobre, mankamentem na pewno jest zbyt małe wysycenie i brak piany, ale reszta jest OK. Co prawda po otwarciu butelki poczułem lekki kwasik i już piwo miało powędrować do zlewu, ale po przelaniu do szkła i spróbowaniu nic mocno podejrzanego nie stwierdziłem, być może ta delikatna nuta kwaskowa może wskazywać na infekcję, ale piwo przez cały czas było w lodówce, więc nie rozwinęła się na tyle, aby piwo stało się niepijalne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mocne Szkockie Ale od Mesive'a

 

Wygląd: Po nalaniu do sniftera wytworzyła się NIESAMOWITA piana. Drobnopęcherzykowa, beżowa, trwalsza niż ze spiżu. Minęło już kilka minut, a ja siedzę i patrzę na wystającą ponad szkło czapę, która ani trochę nie ma się ku opadnięciu. Barwa ciemna, pod światło rubinowa, piwo delikatnie zmętnione.

Aromat: Mało intensywny, raczej słodki. Nuty alkoholowe, odrobina mlecznej czekolady. Po ogrzaniu pojawiły się zapachy estrowe.

Smak: Pierwsze skojarzenie - Jim Beam Red Stag i wiśnie w czekoladzie, a konkretniej Mon Chéri. Piwo pozostawia na języku słodycz, ale jednoznacznie kojarzącą się z czekoladą i niezbyt intensywną. Wyczuwalny przyjemny alkohol, który przypomina wiśnie w spirytusie. Po ogrzaniu pojawiły się posmaki whisky.

Komentarz: Piwo jest wysoce pijalne i bardzo lekkie. Nie chce się wierzyć, że startowało z 19Blg. Nie stwierdzam żadnych wad, przepyszne piwo.

Edited by pralat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...