Jump to content
wyvern

Piwny depozyt - Wrocław

Recommended Posts

Zgarnąłem kilka piw w weekend z depozytu od Browaru Koziołek, Niph-a, Czeburaszki i Bromessa ;) Postaram się nie długo je spożyć i napiszę opinie o nich. Zostawiłem w depozycie natomiast swoją Pacyfic IPA, Single Hop Simcoe, Stout-a oraz Amber Ale to ostatnie piwo doradzałbym otwierać nad zlewem i mocno schłodzić bo się trochę przegazowało i jest też trzaśnięte, czekam na opinie o moich piwkach ;) Bo poprzednio nikt mi nic nie napisał a piwa znikły z depozytu :P Umową było że dajemy opinie o nich :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałbyś :P Ja kwasów nie robię i na normalnych drożdżach a nie bimbrowniczych jak ty :P Miałeś portera dla mnie podrzucić do depozytu :P a nie było żadnego twojego piwa! Jak coś to 29 wrześnie przed spotkaniem w ZUP będę na depozycie jeszcze :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeprowadziłem dwie degustacje wczoraj:

 

1. Pszeniczne od czeburaszka - Dobre piwko, idealnie nagazowane, z przeważającym aromatem bananów w zapachu, goździk w tle oraz lekki DMS. W smaku lekko słodkie, ale nie mdłe, wysycenie bardzo dobre, piana na 5 palców. Świetne piwko z przyjemnością piłem, fakt że balansu goździk-banan nie było za wielkiego ale i tak bardzo dobre.

 

2. American Wheat "Steave" z Browaru Domowego Czarna Łapa od kolegi Mat - Nalałem piwko, powąchałem i odczekałem chwilę, znów powąchałem, aromat nie powala, wziąłem łyka i zacząłem się zastanawiać co to za chmiel który daje arbuza i mocne albedo (biała skórka) grejpfruta, bo zgłupiałem aromat całkiem nie pasujący do tego piwa... i co się okazało czytam fajną zrobioną etykietkę i wyszło Single Hop Belma, po raz kolejny ten chmiel pokazuje że jest do dupy jak jest sam. W smaku piwo już lepsze, trochę w stronę owocowego Ale, lekko słodowe, owocowe-ale nie przyjemnie. Piwo pijalne w miarę dobre, ale ten chmiel w aromacie to tragedia, gdzie ta truskawka i melon z opisów tego chmielu? Dobrze gasiło pragnienie ale następnego bym nie wypił... Mam od ciebie "Terminatora" jeszcze niedługo do degustacji pójdzie ;)

 

No to wszystko dzisiaj też postaram się dwie degustacje zrobić na oku mam pszenicę Browar Koziołek i właśnie terminatora :D

Edited by Undeath

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszy i ostatni raz kupiłem ten chmiel. Czekam z niecierpliwością na ocenę Terminatora. Wg. mnie jest ok, ale uważam, że przesadziłem ze słodem melanoidynowym. Następnym razem do zasypu użyję słodu pilzneńskiego.

Edited by mat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wg Twoich notatek użyłeś 0,4 kg melanoidynowego na 5 kg pale ale - to już przesada? Moim zdaniem z treścią było wszystko w porządku :) Goryczka mogłaby być szlachetniejsza, ale to kwestia chmielu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to dziś degustacja też dwóch piw na początek poszło:

 

1. Pszeniczne z Browaru Koziołek ponownie kolega bart3q - Kolejne dobre pszeniczne piwo, tylko w tym piwie czuć tylko aromat banana zero goździka (do dopracowania albo i nie jak kto lubi). Piwo w aromacie banan, zdominowany jak pisałem, w smaku kwaskowate jak pszenica. Pełne i zaklejające usta. Nagazowanie w sam raz, piana ładna ;) Wszystko okej z piwem tylko tak jak pisałem w porównaniu do bardzo dobrych pszenic brak balansu goździkowo-bananowego, może następnym razem dopracujesz! Miałem ochotę po nim na drugą pszenicę, ale nie miałem niestety schłodzonej i przy sobie:P

 

2. Spróbowałem za to jak obiecałem NZIPA "Terminator" z Browaru Domowego Czarna od kolegi Mat - nie wiem czy nie trafiła mi się trefna butelka, ale piwo to jeden wielki nie pijalny rozpuszczalnik. Aromat rozpuszczalnik nic innego nie wyczułem co już źle wróżyło dla niego, po spróbowaniu też rozpuch i to mega mocny nie z fermentacji ale z infekcji. Możliwe że butelka była trefna, ale nagazowanie było w porządku więc już sam nie wiem, Musiałby autor spróbować i powiedzieć co sądzi... Albo infekcja jakaś wlazła albo nie mam szczęścia. Ogólnie po dwóch łykach wylałem wylałem bo nie dało się pić.

 

Może zaraz spróbuje coś jeszcze spróbować zostało mi Whiskey Stout z Bromessa i Hefe-weizen Nipha więc raczej losowe poleci pszeniczne pójdzie :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba trafiła Ci się trefna butelka. Żadnego rozpuszczalnika nie wyczułem (jest jakiś aromat, który nie do końca mi pasuje, może to własnie ten rozpuszczalnik?), ale na pewno nie uważam, że piwo nadaje się do wylania. Co do aromatu sam nie jestem w 100% zadowolony (kwestia dopracowania chmielenia?). Na spotkaniu w ZUP'ie stwierdziłeś, że to od starego chmielu. Infekcje raczej bym wykluczył. Może jakieś porady na przyszłość ?

Edited by mat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Porady ci nie dam bo piwa niestety nie dało się pić, było jednym wielkim rozpuszczalnikiem jak pisałem i nie mam pojęcia z czego to wynikało, więc trudno oceniać coś w czym czuć tylko jedną rzecz. W ZUP po kilku kilkunastu piwach człowiek też ma przytępione już zmysły, pamiętam że faktycznie coś tam było takiego, ale no to piwo co wczoraj piłem no to niestety... Z moją NZIPA też się coś dziwnego dzieje, aromaty chmielu szybko znikły, pożyjemy zobaczymy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A propo rozpuszczalnika w pojedynczych butelkach - miałem tak z Irish Red Ale i tam z 99% pewnością było to wynikiem niedokładnego zakapslowania. Piłem Terminatora od Mata pobranego z depozytu piwnego, tylko że przed trzema tygodniami chyba albo i nawet dawniej, i był całkiem smaczny ;) Zero wad.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy nie wykluczaj infekcji. Rozpuszczalnik zwykle jest z nieodpowiednich warunków fermentacji, ale infekcja może go wzmocnić. I jak mówisz, że "coś tam jest", to sam wiesz, że piwo jest wadliwe.

 

Nie widzę sensu dawania ludziom takiego piwa do picia, chyba że się ich nie lubi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt ci nie da takiego piwa specjalnie Jarku do picia ;) To teraz kwestia chyba została czy masz jeszcze to piwo jakąś butelkę? Jeżeli tak to spróbuj jak nic nie wyczujesz no to trefna butelka i tyle w temacie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie widzę sensu dawania ludziom takiego piwa do picia, chyba że się ich nie lubi.

Ale ja Undeath'a nie nie lubię :).

Muszę raz jeszcze przysiąść nad tym piwkiem i w spokoju je zdegustować. Co do tego "rozpuszczalnika", to już chyba sobie przypomniałem gdzie popełniłem błąd :).

Piwo przez pierwsze 24h fermentowało w za wysokiej temperaturze, ok 28C.

 

Wczoraj 12.09 wspólnie z dziewczyną w spokoju zdegustowaliśmy Terminatora. Faktycznie (niestety :(), Undeath miał rację, w zapachu i smaku czuć nuty rozpuszczalnikowe. Piwo po 2,5 miesiąca nie nadaje się już do picia. Jedna butelka poszła do zlewu. Dziwna sprawa, bo po powrocie z urlopu 1.09 otworzyliśmy jedną butelkę (2 miechy) i wszystko było w jak najlepszym porządku (super aromaty owoców tropikalnych, troszkę malin?). Czy te pół miesiąca mogło spowodować popsucie się piwa? A może ostatnie sztuki były wadliwe ?

Edited by mat

Share this post


Link to post
Share on other sites

W minioną sobotę zabrałem z depozytu Single Hop Undeatha, Pacific Ale Prałata oraz bocka Koziołka Matołka. Zostawiłem po dwie swojego dry stouta i AIPA. Jak dotrzeźwieję po łykendzie, to spróbuję jej pooceniać;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie widzę sensu dawania ludziom takiego piwa do picia, chyba że się ich nie lubi.

Ale ja Undeath'a nie nie lubię :).

Muszę raz jeszcze przysiąść nad tym piwkiem i w spokoju je zdegustować. Co do tego "rozpuszczalnika", to już chyba sobie przypomniałem gdzie popełniłem błąd :).

Piwo przez pierwsze 24h fermentowało w za wysokiej temperaturze, ok 28C.

 

Wczoraj 12.09 wspólnie z dziewczyną w spokoju zdegustowaliśmy Terminatora. Faktycznie (niestety :(), Undeath miał rację, w zapachu i smaku czuć nuty rozpuszczalnikowe. Piwo po 2,5 miesiąca nie nadaje się już do picia. Jedna butelka poszła do zlewu. Dziwna sprawa, bo po powrocie z urlopu 1.09 otworzyliśmy jedną butelkę (2 miechy) i wszystko było w jak najlepszym porządku (super aromaty owoców tropikalnych, troszkę malin?). Czy te pół miesiąca mogło spowodować popsucie się piwa? A może ostatnie sztuki były wadliwe ?

 

Piwo było już wcześniej z tym aromatem widocznie, te wyszły z czasem jak chmiel się zredukował a piwo zaczęło układać nic na to nie poradzisz, fermentowanie w 28 C daje właśnie taki efekt, trzeba tego pilnować. Nie wiem czy są jakieś bakterie które dają smak rozpuszczalnikowy, raczej niektóre infekcje tylko jego wzmacniają. Może ktoś się spotkał z czymś takim? Ale jak to piszą jak nie wiadomo o co chodzi to infekcja.

 

No to czekam na recenzje :D pewnie mnie zrównacie z ziemią za moje opinie :D

Edited by Undeath

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że to nie ten temat, ale mam tylko krótkie pytanko do Wrocławian - czy ktoś wie, gdzie można jeszcze dostać szklankę Pinty?

Zapytałbym w ZUPie. Tam kupiłem szklankę AleBrowar'u 0.3.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj spróbowałem kolejne piwko było to Pszeniczne od Niph-a, szkoda, że nie było żadnych parametrów lub lepszej etykiety ;) do dopracowania. Piwo ogólnie w miarę dobre, czuć banana ale delikatnie i w tle, goździka brak, za to na pierwszym planie DMS, trochę nieprzyjemny. Nagazowanie bardzo mocne - przegazowane piwo piana wychodzi samo pomimo mocnego schłodzenia, nalewałem cały pokal piany po piątym razie udało się zapełnić, piana ładna mocna drobno pęcherzykowa została do końca piwa. W smaku kwaskowate, wodniste nic więcej puste w smaku, brak chociaż lekkiej pełni lub słodyczy. Piwo wydaje mi się, że jest lekko starawe jak na pszenicę bo prawie nic nie ma smaku i zapachu w nim, albo to wina drożdży... Ogólnie pijalne i orzeźwiające ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejne piwo spróbowane, zostało mi piwo z browaru BroMess od Mesiva Inwerssja Whiskey Stout - Etykieta fajna z pełną recepturą piwa plus za nią. Piwo nalałem do szklanki gdzieś przy 12 C, po nalaniu natychmiast piana znikła, nagazowanie średnie, musujące, kolor brunatny węgiel, bardzo mętne wręcz berbelucha, ani czarne ani brązowe pomiędzy... W zapachu za pierwszym razem poczułem lekkie sherry, ale już nie miło zaskoczony za drugim razem rodzynki i wędzone morele, ale takie bardzo wysuszone, a zapowiadało się ciekawe piwo ;) do tego maślanka czyli ulubione słówko piwoszy o nazwie diacetyl ale na dość niskim poziomie, pod koniec piwa wyczułem lekki karmel nic więcej w aromacie. Po łyku piwo jest wodniste, dopiero po kilku wychodzi średnia treściwość jego, jest zapychające i ciężkie, odfermentowanie z 14,5 na 6,5 nic dziwnego... w smaku lekko kwaskowate z palonki, nieprzyjemna ściągająca goryczka, piwo jest bardzo lekko słodkie pomimo takiego odfermentowania, w smaku dominuje smak suszu świątecznego, czyli jabłka, gruszki, śliwki, suszonych i lekkiej wędzonki bukowej, ogólnie nie pasuje to do całości piwa. Piwo piłem ponad miesiąc po zabutelkowaniu, jest ewidentnie nie ułożone, wręcz dla mnie mało smaczne, ciężkie, a za razem kwaskowate, z nieprzyjemną goryczką, ściągającą przykrywającą razem z kwaskowatością smak cały piwa. Wędzonka też dziwna ciężki susz owocowy jakby z delikatnym smakiem przypalenizny albo smoły... nie wiem jak to nazwać. Ogólnie przepis i wrażenie piwo sprawiało dobre, ale tak jak pisałem jest jeszcze nie ułożone dałbym mu z pół roku leżakowania, a powinno lepiej smakować. No i co z tą mętnością piwa? Maskara jakbym jakiś ulepek lał, to że piwo jest ciemne to nie znaczy że nie widać tego ;)

Edited by Undeath

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie piję whisky stout od Mesive'a. Pierwsze co uderza to mętność, na którą przed momentem zwrócił uwagę też Undeath, piwo nie sprawia dobrego wrażenia przy nalewaniu. Beżowa piana, która nie była zachwycająca jeśli chodzi o swoją strukturę szybko zniknęła. W zapachu wyczuwam lekki karmel, susz owocowy i odrobinę wędzonki, ale nie szynkowej, serowej ani owocowej, natomiast smolistą, ziemistą. Od momentu, kiedy przeczytałem na etykiecie, że piwo odfermentowało z 14,5Blg do 6,5 spodziewałem się bardzo dużej treściwości. Czułem się zaskoczony, kiedy wziąłem pierwszy łyk, bo piwo wydało się być bardzo lekkie, wręcz wodniste. Wysycenie dość niskie, co akurat mi pasuje. W smaku piwo jest kwaskawe i dość słodkie. W moim odczuciu brakuje tu paloności. Po przełknięciu pozostaje w ustach goryczka i kwaskowaty posmak. Nie potrafię powiedzieć, że piwo mi nie smakuje (może jedynie przeszkadza mi ta kwaśność), chętnie napiję się go za 2-3 miesiące - jeśli dotrwa, powinno być bardzo smaczne.

 

Kilka dni temu degustowałem dwa piwa Undeatha. Na pierwszy ogień poszło single hop Simcoe. Byłem bardzo ciekaw tego piwa, bo z Simcoe miałem do czynienia jedynie w amerykańskich stoutach, gdzie nie byłem w stanie w pełni odseparować go od stoutowego smaku. Piwo miało miły dla oka kolor i pianę. Aromat również nie pozostawiał wiele do życzenia. Zdziwił mnie natomiast smak - nie spodziewałem się, że Simcoe jest aż tak odmienny od pozostałych amerykańskich chmieli jakich próbowałem. W piwie Undeatha owszem wyczuwalne były nuty cytrusów i albedo, jednak na pierwszy plan wysuwały się posmaki sosny i żywicy, odrobinę też nuty ziołowe. Co mogę zarzucić temu piwu, to wyczuwalny smak alkoholu, który w połączeniu z wkładem chmielu sprawiał, że piwo smakowało odrobinę jak gin. Mimo to oceniam je jako bardzo smaczne.

 

Drugim piwem Undeatha, jakie miałem okazję degustować był Amber Ale. Butelka niestety nie była opatrzona w etykietę, a jedynie w nalepkę cenową, na której napisano podstawowe parametry, jednak nie czepiam się, ponieważ sam ostatnio z braku czasu zrobiłem podobnie. Piwo miało bardzo ładny kolor. Piana była nietrwała i szybko opadła. Zarówno z butelki, jak i ze szkła aż do samego końca wydobywał się bardzo ładny aromat amerykańskich chmieli uzupełniony podbudową słodową. W smaku piwo było dobrze zbalansowane. Było odpowiednio dużo miejsca zarówno dla goryczki, jak i dla nut karmelowych oraz innych pochodzących ze słodów. Świetne piwo, może jedynie do piany można się przyczepić.

 

 

 

W depozycie znajdują się moje pacyficzne ale. W zapiskach napisałem o jednolitym zmętnieniu, jednak ostatnio zauważyłem, że praktycznie w każdym piwie pływają jasnego koloru drobinki. Może to po prostu wynikać z drożdży, które nie wiedzieć czemu za nic nie chciały się zbić (nie udało mi się nawet zebrać gęstwy, a na dnie fermentora razem z nią została duża ilość piwa). Nie stwierdziłem jeszcze żadnego problemu z tym piwem ani w jego zapachu, ani smaku, jednak zachowajcie proszę szczególne środki ostrożności przy otwieraniu.

Edited by pralat

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to widzę, że nie tylko ja takie odczucie miałem do piwa Mesiva ;)

 

Co do Amber Ale nie miałem jego zostawiać w depozycie w ogóle, ale osoba która miała spróbować to piwo się wykręciła i dlatego na szybko wylądowało w skrzynce tylko z nalepką cenową ;) Najlepsze jest to, że było z nim coś nie tak ale skoro nie wyczułeś plus dla mnie :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...