Nie jesteś zalogowany.
witam,
po pierwszej niezepsutej warce z częściowym zacieraniem, przymierzam się powoli do przejścia na zacieranie całkowite. w związku z tym muszę zaopatrzyć się w garnek. szukam już trochę w temacie i już trochę zgłupiałem. mam kuchenkę indukcyjną :-( i obecnie rozważam
- garnek elektryczny coś w tym typie: http://www.allegro.pl/item432436413_gar … itrow.html (ok 300 pln, mozna znaleźć i za 250, albo używany za 100)
- garnek, który nadawałby się do użycia na kuchni indukcyjnej (ok 300PLN)
- zwykły garnek emaliowany i zwykła kuchenka elektryczna 1 palnikowa (ok 200PLN)
- garnek emaliowany i taboret gazowy (200-250 pln, butlę gdzieś mam) - najmniej wchodzi w rachubę.
co polecilibyście?
c
Ostatnio edytowany przez yemu (13-10-2008 15:39:22)
Online
Nie wiem jakie masz warunki w domu, ale jak dla mnie to wygrywa opcja 4 czyli zwykły emaliowany i taboret gazowy. Można się z nim wynieść do ogródka garażu itp. Moc palnika to ok. 7kw , a to jest jak dla mnie decydująca sprawa. Oszczędność czasu ponad wszystko i skuteczność. Policz sobie ile musisz czasu poświęcić żeby zagrzać 24l brzeczki po filtracji z temp. ok. 70st.C do wrzątku na palniku 7 KW, a w garnku 1800W. Podejrzewam że jak ściągniesz pokrywkę przy gotowaniu to 1800W starczy na lekkie bulgotanie a nie gotowanie.
!
Offline

yemu napisał:
- garnek elektryczny coś w tym typie: http://www.allegro.pl/item432436413_gar … itrow.html (ok 300 pln, mozna znaleźć i za 250, albo używany za 100)
Tu chyba najlepiej zostało opisane na Browar.biz http://browar.biz/forum/showthread.php? … 82ek+lidla
Zerknij, kilka osób korzysta i chyba jest zadowolona
- garnek, który nadawałby się do użycia na kuchni indukcyjnej (ok 300PLN)
Z tego co słyszałem, ponoć moc nie jest wystarczająca, żeby brzeczka wrzała na dobrym poziomie. Ale może to kwestia jakości garnek-kuchnia. Tu się nie wypowiem.
- zwykły garnek emaliowany i zwykła kuchenka elektryczna 1 palnikowa (ok 200PLN)
Jeżeli opcja nr 1 odpada, to chyba kierowałbym się na taką kuchenkę. Oczywiście cena za prąd niska nie jest....
- garnek emaliowany i taboret gazowy (200-250 pln, butlę gdzieś mam) - najmniej wchodzi w rachubę.
Super, jeżeli możesz z tym wyjść na zewnątrz, albo zachować minimum kwestii bezpieczeństwa. Taki taboret jednak trochę ciepła emituje i osobiście w swojej kuchni go sobie nie wyobrażam. Pomijając, że nie mam tam za dużo miejsca.
Online
Zamieniam garnek emaliowany na stal (przesyłka w drodze), zakupiłem ten:
http://www.abcgastronomii.com/product_i … ucts_id=29
cena może nie jest mała ale czytałem dobre informacje na temat tych garnków, dodatkowo zamontuję kranik:
http://www.abcgastronomii.com/product_i … cts_id=628
myśl jest taka aby do pokrywki zainstalować chłodnicę i po wystudzeniu brzeczki w miarę ograniczyć jej kontakt z otoczeniem i przelać do fermentatora - dlaczego ?
Ostani zmasowany atak muszki octówki przypieczętował tą decyzję, jak wszystko zmontuję, to obiecuję dołączyć zdjęcie.
Offline
W Chorzowie w Lidlu stał jeszcze w zeszłym tygodniu taki kociołek elektryczny i stał dość długo. ja osobiście bym się nie pisał na takie rozwiązanie. Warzenie w tym ustrojstwie trwałoby strasznie długo. Jak pisali moi poprzednicy polecam gar i taboret. Chociaż ja warzę na kuchence gazowej na dwóch palnikach, trochę dłużej, ale się da. JK
Offline
cafekot napisał:
myśl jest taka aby do pokrywki zainstalować chłodnicę i po wystudzeniu brzeczki w miarę ograniczyć jej kontakt z otoczeniem i przelać do fermentatora - dlaczego ?
w sumie dobry pomysł, Wielki_B ma podobny patent - dziura w pokrywce przez którą wyprowadza przewody chłodnicy.
Też o tym myślałem, ale to jest mało elastyczne - używam różnych garów, do warek 20 i 40 L, nie wiem na jakim poziomie ustawic kranik - czasem mam więcej osadu, czasem mniej... Ja zdecydowałem się na lampę UV, mam nadzieję, że wystarczająco mi zdezynfekuje powietrze w warzelni. Ale na muszki chyba nie pomoże....
Offline
Również używam kuchenki gazowej i mam nadzieję że w/w gar trochę skróci czas doprowadzenia do wrzenia brzeczki :
,, Dno chroni produkty przed przypaleniem i przywieraniem, zapewnia wyjątkowo dobre rozprowadzenie i zatrzymanie ciepła. System warstw termicznych umożliwia zwiększoną efektywność przewodzenia ciepła, dzięki czemu uzyskuje się oszczędność energii - ciepło przekazywane jest jeszcze przez 15 min. po wyłączeniu jego źródła.”.
Jest to cytat z opisu reklamującego ten produkt i w najbliższą niedzielę przekonam się ile jest w tym prawdy, o taborecie myślę, kiedyś i tak się pojawi w kuchni.
Offline
cafekot napisał:
Również używam kuchenki gazowej i mam nadzieję że w/w gar trochę skróci czas doprowadzenia do wrzenia brzeczki :
Raczej na to nie licz, to marketing 
Moja rada: dokup sobie duużą grzałkę elekryczną zanurzeniową za kilkanaście zł, skutecznośc sprawdzona.
Offline
Na jakiej wysokości kranik ?
Ta myśl mnie trochę męczy i jak tylko dopadnę gar i kranik to coś wykombinuję, ale myślę że, 2-3 litry wystudzonej brzeczki będzie dla bogów.
Do lampy UV wrócę przy adaptacji małej sionki za kuchnią - to było oświecenie - pomieszczenie idealnie nadaje się na mini browar.
Genialne pomysły przychodzą nagle i nie powiem gdzie 
Offline
Po pierwsze kociołek z Lidla, za te pieniądze to jest rewelacyjny sprzęt. Funkcjonalnością porównywalny z Braumeisterem, (oczywiście bez programowania temperaturowego i mieszadła, ale to akurat niespecjalnie mnie jara). Można sobie z małymi przeróbkami zafundować super sprzęt. Po pierwsze wymienić kranik na zawór kulowy, do tego od środka wężyk z oplotu. Efekt - powstaje super kadź zacierna. Filtracja rewelacja.
Z gotowaniem jest ciut gorzej, bo rzeczywiście trochę trwa zagotowanie brzeczki, ale jest to czas porównywalny z gotowaniem na jednym palniku kuchenki gazowej. Za to korzystając z szyszki można sobie dać spokój z siateczkami, pończochami i inna gazą. Sypiemy szyszkę do gara, a brzeczkę odciągamy przez kranik. Dodatkowo szyszki, utworzą złoże filtracyjne, które zatrzyma nam osady gorące. Jedyny problem jaki mam, to fakt, ze gotowanie nie jest wystarczająco intensywne. Co kilka(naście) minut termostat wyłącza grzałkę, żeby przypadkiem nie przekroczyć 100°C. Trzeba by wymienić termostat, ale jest z tym trochę zabawy.
Warto by przemyśleć patent codera z grzałką.
Odnośnie 2-3litrów na dnie. Chłopaki, chyba was pogięło
, żeby 3l brzeczki wylewać. 
Po zlaniu czystej schłodzonej brzeczki do fermentora i zadaniu drożdży, pozostałą część brzeczki z osadem białkowym i chmielem, wystarczy zlać do wysokich szklanek (np. od Żywca). Po 1-2h macie już rozdzieloną zawiesinę i czysta brzeczkę. Zlewacie z kilku szklanek czystą brzeczkę do garnka, doprowadzacie do wrzenia. Gotujecie 5 minut. Chłodzenie i do wiadra. Nic się nie marnuje. Dla 2-3 piw więcej warto się pomęczyć, a co dopiero dla 4-6.
Ostatnio edytowany przez kopyr (13-10-2008 21:28:47)
Offline
Metoda SEDYMENTACJI SZKLANKOWEJ może i jest dobra, pozwala uratować jeczcze te 2-3 piwa ale osobiście wolę więcej wysłodzić a proces warzenia maksymalnie skrócić co daje mi więcej motywacji i chęci do częstszego warzenia.
Offline
cafekot napisał:
Metoda SEDYMENTACJI SZKLANKOWEJ może i jest dobra, pozwala uratować jeczcze te 2-3 piwa ale osobiście wolę więcej wysłodzić
Ale to są dwie różne rzeczy. Nie można tego traktować zamiennie. Równie dobrze można napisać, zamiast babrać się ze szklankami dolewam 2-3l czystej wody źródlanej i na jedno wychodzi. 
cafekot napisał:
a proces warzenia maksymalnie skrócić co daje mi więcej motywacji i chęci do częstszego warzenia.
Ten argument mogę od biedy przyjąć, choć nie uważam, żeby był to taki straszny wysiłek. Z drugiej strony przy wężyku i szyszce nie trzeba się bawić ze szklankami.
Offline
witajcie,
dziękuję za wszelkie odpowiedzi. po ich przeczytaniu skłaniam się jak na razie w stronę używanego elektrycznego gara, raczej bez kranika, który samodzielnie dorobię, łącznie z filtratorem z oplotu (który już mam zrobiony). Dodatkowo przy podgrzewaniu brzeczki będę ew. posiłkował się drugą grzałką wkładaną do gara.
Zastanawiam się tylko jak przy użyciu takiego gara chłodzić brzeczkę po gotowaniu? Czy konieczne będzie użycie chłodnicy zanurzeniowej? Wchodzenie w dodatkowe koszty chłodnicy mało mi się uśmiechają...a słyszałem, że przelewanie gorącej brzeczki może powodować jej oksydację, co źle odbija się na smaku piwa.
Online
Chłodnica będzie raczej potrzebna a koszt można zminimalizować przez samodzielne jej wykonanie, zacznij od wizyty w warsztacie samochodowym gdzie zakładają instalację gazową do aut, tam może zdobędziesz parę metrów miękiej, miedzianej rurki, którą można nawinąć na mniejszy garnek.
Pozostanie Ci jeszcze wizyta w sklepie ogrodniczym gdzie dokupisz niezbędne węrzyki, przejściówki i zaciski.
Pierwszą chłodnicę zbudowałem za 15 złoty + 10 piw dla właściciela warsztatu samochodowego.
Offline
u mojego gaziarza moge załatwić jedynie rurkę 6, ale może z 10m takiej rury by wystarczyło?
Online
Czytając powyższe posty głównie CEFAKOTA myślę, że brak mu serca do warzenia piwa. Może się mylę, ale liczenie na skrócenie warzenia, wylewanie brzeczki bo po co się przejmować 2-3 litrami. Krótko pisząc jazda na skróty to nie jest droga do sukcesu. JK
Offline
nie wiem czy dobrze się wyraziłem, ale rurka ma 6mm średnicy, pytanie jaka dlugosc wystarczy?
Online
Rurka fi 6 mm wg mnie jest trochę za mała. Oczywiście można schłodzić brzeczkę, ale to będzie trawało trochę dłużej. JK
Offline
Zobacz http://www.piwo.org/forum/viewtopic.php?id=157&p=3 post #64 i http://www.piwo.org/forum/viewtopic.php?id=566&p=2 #38 . Istotne są przy tej średnicy dodatkowe radiatory które ułatwiają odprowadzanie ciepła i zarazem utrzymują rurkę w równych odstępach.
!
Offline
wena napisał:
Czytając powyższe posty głównie CEFAKOTA myślę, że brak mu serca do warzenia piwa. Może się mylę, ale liczenie na skrócenie warzenia, wylewanie brzeczki bo po co się przejmować 2-3 litrami. Krótko pisząc jazda na skróty to nie jest droga do sukcesu. JK
Ja w sumie idę w tym samym kierunku co cafekot - staram się nie namęczyć przy zacieraniu, bo wtedy mam więcej energii na prawidłowe nastawienie fermentacji, co jest o wiele ważniejsze. I też wolę dosypać kilo ziarna za 3zł niż żyłowac wydajność.
Offline
coder napisał:
I też wolę dosypać kilo ziarna za 3zł niż żyłowac wydajność.
To rozumiem, ale...
coder napisał:
Ja w sumie idę w tym samym kierunku co cafekot - staram się nie namęczyć przy zacieraniu, bo wtedy mam więcej energii na prawidłowe nastawienie fermentacji, co jest o wiele ważniejsze.
Jakie męczarnie przy zacieraniu masz na myśli? Dekokcję czy mieszanie zacieru?
Osobiście nigdy w dekokcje się nie bawiłem, ale nawet gdybym to zrobił, to na pewno nie ze względów ekonomicznych (bo najdroższy w moim browarze jest mój czas, a bez ceny cierpliwość mojej żony
). Jeśli już to liczyłbym na niezrównane walory smakowe tak zacieranego piwa. Zastanowiła mnie więc Twoja wypowiedź.
Offline