Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych powołane! – komentarz Andrzeja Sadownika

czes

30 stycznia 2010 roku w Browarze Zamkowym w Cieszynie założyliśmy Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych (PSPD).

Pamiętam dobrze (bo o jasnych stronach życia zapomina się trudniej) to przepełniające uczucie radości, satysfakcji i dumy z pierwszego własnoręcznie uwarzonego piwa, choć minęło 15 lat od tamtego dnia. Sto kilkadziesiąt następnych warek dostarczało zwykle podobnych wzruszeń. Tę samą satysfakcję i dumę widzę na obliczach bohaterów ślicznego filmiku ?Jestem piwowarem domowym?, którego premiera szczęśliwym zbiegiem okoliczności zbiegła się z terminem zebrania założycielskiego w Cieszynie.

Jeżeli nawet jedynym skutkiem działania PSPD miałaby być taka radość warzenia kilku kolejnych nowych adeptów piwowarstwa, to już warto było stowarzyszenie założyć! : )

Główny statutowy cel PSPD to edukacja. Piwowarstwo jako hobby jest nie tylko zajęciem bardzo satysfakcjonującym, ale i kształcącym. Warzenie świadome, a takie zwykle wynika z zainteresowania się tematem, oznacza przyswojenie sobie wiedzy z zakresu nauk o żywności, chemii, mikrobiologii. Ba, szczegółowo zaplanowana, kontrolowana podczas wykonywania warka, której produkt jest następnie analizowany, spełnia podstawowe kryteria eksperymentu naukowego ? a to narzędzie edukacyjne najwyższej próby! Warzenie domowe zdaje się świetnie łączyć przyjemne z pożytecznym.

Kilkanaście lat temu, gdy wróciłem do kraju z mocnym postanowieniem promowania hobby, kilka pierwszych rozdziałów pisanego podręcznika wraz z kilkoma butelkami piw domowych zaniosłem do zaopiniowania Profesorowi (współpracownikowi legendarnego Jean?a De Clerck?a). Opinii nie uzyskałem do dzisiaj, ale Profesor w swych publikowanych  ostatnio memuarach wspomina to tak: ?Tym amerykańskim zauroczeniem piwnym zarazić się musiał w czasie swych studiów w USA dr Andrzej Sadownik, który po powrocie do pracy w SGGW chciał propagować w Polsce domowy wyrób piwa i zaproponował mi współpracę w tej dziedzinie. Dzisiaj żałuję, że nie skorzystałem z tej propozycji, ale wówczas, w połowie lat 90-tych, jako kierownik Zakładu Technologii Piwa i Słodu w IBPRS, współpracowałem z całą krajową branżą piwowarską i propagowanie domowego wyrobu piwa wydało mi się czymś w rodzaju zdrady (?). Przyznaję, że nie miałem racji?. Nie tylko Profesor zmienił zdanie na temat znaczenia piwowarstwa domowego, ale zdaje się zmieniać to zdanie także ?branża?! Ruch piwowarstwa domowego stał się w USA, a później w wielu innych miejscach na kuli ziemskiej strażnikiem i nośnikiem bogactwa, różnorodności, kreatywności na polu piwowarstwa i szerzej pojętej kultury piwa. Okazał się też ?kuźnią kadr? dla rzemiosła piwowarskiego. Wszystko wskazuje na to, że do tych miejsc na kuli ziemskiej dołącza właśnie Polska. Stowarzyszenie się piwowarów domowych może tylko w tym procesie dołączania pomóc.

Założenie stowarzyszenia, a następnie jego działanie, jest też praktyczną szkołą demokracji, ważną dla budowania nowoczesnej, obywatelskiej III Rzeczpospolitej. To wartość być może nieoczywista dla tych, którzy weszli w dorosłe życie po roku 1989-ym, ale z mojej, dłuższej perspektywy życiowej, bardzo istotna.

Miejmy nadzieję, że na założeniu PSPD zyskamy wszyscy. I że zyska piwo: napój, pokarm, trunek towarzyszący człowiekowi tysiące lat od zarania cywilizacji. Według niektórych, nawet czynnik sprawczy cywilizacji. Dzisiaj wymagające pieczołowitej, wdzięcznej opieki.

Andrzej Sadownik

KILKA SŁÓW O AUTORZE

Czes Andrzej Sadownik, doktor inżynier chemii, pracownik naukowy Wydziału Nauk o Żywności Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Specjalista w zakresie syntezy organicznej. Prekursor i propagator piwowarstwa domowego w Polsce. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych.

Napisz komentarz